Kolorowy pasek
Kolorowy pasek

3 sierpnia 2007 roku

Protokół Nr X/07

sesji Rady Miejskiej w Krajence

odbytej dnia 3 sierpnia 2007 roku

w sali widowiskowej Krajeńskiego Ośrodka Kultury

 

Ad. 1

Sesję o godz. 14:00 otworzył Piotr Gniot Przewodniczący Rady Miejskiej w Krajence.

Przewodniczący stwierdził, iż na podstawie listy obecności w sesji uczestniczy 14 radnych, co wobec ustawowego składu Rady wynoszącego 15 radnych stanowi kworum do rozpoczęcia obrad i podejmowania prawomocnych decyzji. Nieobecna radna Małgorzata Mila.

Lista obecności radnych oraz lista gości stanowią załączniki nr 1 i 2 do nin. protokołu.

 

W sesji uczestniczyli ponadto:

·          Janusz Szczerbiak –Burmistrz Gminy i Miasta Krajenka,

·          Grażyna Urbanek – z-ca Burmistrza,

·          Tomasz Ciechanowski – Sekretarz Gminy,

·          Marek Buczkowski – Kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej, Ochrony Środowiska i Działalności Gospodarczej w tut. Urzędzie

 

Ad. 2

Przewodniczący poinformował, iż Burmistrz Gminy i miasta Krajenka złożył na jego ręce projekt uchwały w sprawie zmiany uchwały nr IX/52/07 Rady Miejskiej w Krajence z dnia 29 czerwca 2007 roku w sprawie wyrażenia woli utrzymania Lokalnej Grupy Działania LEADER z udziałem gminy i miasta Krajenka z prośbą o jego umieszczenie w porządku obrad jako punkt 3 i przesuniecie punktu 3 jako 4. W związku z powyższym złożył wniosek o zmianę porządku obrad.

Wniosek przyjęto 14 głosami za (jednogłośnie)

Wobec wyników głosowania porządek obrad przedstawia się następująco:

1.       Otwarcie sesji, stwierdzenie quorum.

2.       Wypracowanie stanowiska w sprawie planów utworzenia Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii na bazie internatu Zespołu Szkół Spożywczych w Krajence.

3.       Uchwała w sprawie zmiany uchwały nr IX/52/07 Rady Miejskiej w Krajence z dnia 29 czerwca 2007 roku w sprawie wyrażenia woli utrzymania Lokalnej Grupy Działania LEADER z udziałem gminy i miasta Krajenka

4.       Zamknięcie sesji

W celu usprawnienia obrad Przewodniczący wnioskował o wyrażenie woli Rady zgody na udzielenie głosu wszystkim osobom uczestniczącym bez każdorazowego głosowania, czego wymaga statut gminy.

Głosowała 14 radnych. Jednogłośnie wyrażono zgodę na udzielenie Przewodniczącemu pełnego prawa w decydowaniu o udzielenie głosu obecnym na sali

Przewodniczący poprosił o zabranie głosu w tym temacie pana Wicestarostę Ryszarda Goławskiego

Ryszard Goławski – poinformował, iż jak już zostało zasygnalizowane, Rada Powiatu złotowskiego czy zarząd powiatu złotowskiego zbiera się 6 sierpnia celem podjęcia uchwały o powołaniu Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Krajence na bazie internatu zespołu szkół spożywczych. Planowana jest na 13 sierpnia sesja Rady Powiatu gdzie zapadnie prawdopodobnie uchwała o powołaniu tegoż ośrodka.

Pozwolił sobie zaprosić na dzisiejsze spotkanie panią dyrektor podobnego ośrodka z Ustki, która merytorycznie przedstawi, na czym ten ośrodek ma polegać, jak funkcjonuje, jakie są jego zadania, jakie były obawy lokalnej społeczności o powołaniu takiego ośródka, aczkolwiek chciałby powiedzieć, że ten ośrodek ma być ośrodkiem, który pomoże naszym dzieciom w normalnym wychowaniu czy przygotowaniu do życia w dalszej części edukacji. Jest to ośrodek, który będzie przyjmował młodzież na bazie edukacji gimnazjalnej, ma być to ośrodek, który będzie ośrodkiem zarówno edukacyjnym jak i wychowawczym. Powiedział, że sytuacja jest tego typu, żeby ten ośrodek powołać to trzeba mieć bazę a my taka bazę w Krajence mamy, internat przy zespole szkół spożywczych, który można na ten cel wykorzystać. Stwierdził, że dobrze jest, że to spotkanie dzisiaj się tu odbywa. Uważa, że będzie merytoryczna dyskusja na ten temat żeby rozwiać obawy i medialna dyskusja na temat za i przeciw tego ośrodka. Uważa, że dzisiaj będzie okazja żeby te wątpliwości sobie rozwiać.

 

Powiedział, że czytając te wszystkie artykuły też ma pewien niesmak, tak jakby w tych wszystkich wypowiedziach czy dyskusjach dzieci rozgraniczali na lepsze i gorsze. Uważa, że jest młodzież w naszym też powiecie, w naszych szkołach gdzie taki ośrodek na nich czeka, ma nadzieje, że ten ośrodek, który jeżeli powstanie będzie służył wychowaniu, ale także będzie służył lepszej edukacji młodzieży, która w tym ośrodku się znajdzie, która do tego ośrodka zostanie skierowana.

Do tego ośrodka będzie kierowana młodzież z orzeczeniami poradni psychologiczno-pedagogicznej. Młodzież, która przejdzie przez poradnie będzie miała możliwość wyedukowania i wychowania w takimże ośrodku, Uważa, że dyskusja będzie merytoryczna, zwrócił się do pana przewodniczącego, że jeśli przewodniczący pozwoli poprosi panią dyrektor ośrodka z Ustki, aby powiedziała kilka słów i przybliżyła o funkcjonowaniu ośrodka a ma pewne doświadczenie, miała doświadczenie z obawami lokalnej społeczności. Uważa, że ta wypowiedź będzie przybliżeniem meritum sprawy i meritum działania tego ośrodka i wiele nam tutaj pomoże.

 

Jolanta Wójtowicz – powiedziała, że chciałaby wyjaśnić kilka kwestii dotyczących Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii. Jest dyrektorem zespołu placówek edukacyjno – wychowawczych w Ustce, w których skład wchodzi bursa młodzieżowa, młodzieżowy ośrodek socjoterapii i internat tegoż ośrodka.

W jej ośrodku przebywa młodzież różnorodna tzw. „trudna młodzież” i tzw. „młodzież normalna” ucząca się w szkołach średnich w Ustce i mieszkająca w bursie w tym samym budynku. Jej zdaniem nie wynika z tego żadne przeciwdziałanie jednych na drugie, wręcz odwrotnie, młodzież ta świetnie ze sobą współgra, czego wynikiem są działania na różnych polach: edukacyjnych, rozrywkowych, konkursowych i olimpiadach. Powiedziała, że nie dziwi się obawom mieszkańców Krajenki, bo takie obawy mieli również mieszkańcy Ustki. Jej zdaniem wynika to z tego, że pod nazwą „młodzież trudna” niesie za sobą zarówno tą młodzież, która powinna być w ośrodkach wychowawczych, ale i tą młodzież, która sobie nie radzi ze swoimi emocjami, zaburzeniami, a nader często ze swoimi rodzicami. Właśnie taką młodzieżą zajmują się ośrodki socjoterapii. Nie są to degeneraci, nie są to przestępcy. O tym również mówi statut placówki, że do ośrodka socjoterapii nie przyjmuje się młodzieży karanej zarówno z kodeksu karnego czy też z kodeksu wykroczeń, nie przyjmuje się narkomanów i młodzieży leczonej psychiatrycznie.

Prosiła by zwrócono uwagę, jaki zakres tzw. „trudnej młodzieży” jest eliminowany w ośrodkach socjoterapii. Powiedziała, że w ośrodkach socjoterapii prowadzi się działania na rzecz młodzieży z zaburzeniami zachowania emocji. Wynika z tego, że są to dzieci, które mają trudności ze znalezieniem siebie w środowisku tzw. „zwykłej masowej szkoły”. Świetnie czasem potrafią działać i realizować się w małych grupach innych ośrodków m.in. ośrodkach socjoterapii. Grupy w takich ośrodkach są bardzo małe maksymalnie 12 osób i podlegają całodobowej kontroli 2 wychowawców, to wynika z rozporządzenia i o tym nie może decydować nikt inny. Młodzież ta to młodzież, która nie radzi sobie z samym sobą. Są to fobie szkolne są to zaburzenia emocji wynikające z bardzo różnych spraw m.in. z tego, że zostali kiedyś skrzywdzeni przez nas dorosłych.

Młodzież ta nie spadła z księżyca, oni pochodzą z naszych środowisk, z naszych szkół, z naszych gimnazjów.

Podała przykłady wychowanków swojego ośrodka m.in. chłopca, który przybył do ośrodka, ponieważ podlegał demoralizacji, dlatego, że nie chodził do szkoły, jak potem ustalono w ośrodku, nie chodził do szkoły, ponieważ, jego ojciec wyrzucał go na zdobywanie pieniędzy w sposób różnoraki, zbieranie i kradzież złomu, zdobywanie poprzez żebractwo. Jeżeli nie przyniósł pieniędzy był przypalany papierosami. Jak takie dziecko miało iść do tzw. „normalnej szkoły”. Po przyjeździe do ośrodka 2 miesiące uczono go spać na łóżku.

To nie są dzieci, które notorycznie kradną, dokonują rozbojów tudzież napadów, to są dzieci, które oczekują trochę ciepła, trochę naszej dobrej woli, a przede wszystkim dużo czasu ze strony nauczycieli, dorosłych, dlatego ta opieka jest całodobowa.

W jej ośrodku młodzież ma godzinną przepustkę, wychodzą wtedy do miasta, czy do bibliotek, czy do siłowni, czy do innych miejsc gdzie chcą. Oczywiście jest to monitorowane przez wychowawców. Poza tym cały czas przebywają w ośrodku pod okiem wychowawcy. Oni nie maja czasu na nic innego, ponieważ sporo czasu zajmują zajęcia terapeutyczne, bardzo indywidualnie przygotowane przez psychologa, pedagoga i kadrę pedagogiczną. Po to są ośrodki socjoterapii by zapewnić działania indywidualne socjoterapii i terapeutyczne przygotowane po zapoznaniu się z opiniami o danym dziecku wypracowane w studium przypadku diagnozy.

Dzieci pozytywnie kończą klasy, przechodzą do następnego poziomu. Zdarza się, że wśród tych dzieci poprzez złe opiniowanie wcześniejsze przez pedagoga czy ukrycie, zatajenie pewnych dowodów, bywają wychowankowie, którzy nie powinni zaistnieć, ale poprzez wnikliwa analizę naszych pedagogów szybko wychodzą takie kwestie i dziecko przenoszone jest do innego ośrodka, bywa, że do wychowawczego lub nawet poprawczego. Ale właśnie po to są ośrodki MOS-owskie, żeby dać szansę tym, którzy nie mogą zaistnieć w masowych szkołach. Nie mogą zaistnieć, dlatego, że obawiają się tam pójść, bo są tam inni wychowankowie, którzy nie pozwalają im się tam po prostu uczyć. Pani dyrektor przytoczyła przykład chłopca, którego ma w ośrodku, który stracił rękę. Nikt się tym chłopcem nie zajął do momentu pobytu w jej ośrodku. Nie chodził do szkoły, ponieważ się wstydził, nie chciał wyciągnąć kikuta na ławkę, bo się wszyscy z niego śmiali, sąd również uznał to za demoralizację. Nikt nie zainteresował się tym, dlaczego chłopiec nie chciał chodzić do szkoły. Obecnie chłopiec funkcjonuje świetnie, zdobywa nagrody, w tej chwili ma już zrobioną protezę, to inny dzieciak, po pół roku wreszcie wyjął rękę z kieszeni. Warto pomóc tym dzieciom. Pani dyrektor powiedziała, że takich dowodów mogłaby przytoczyć dużo więcej, bo jej ośrodek działa już 4 lata.

 

Piotr Gniot – przewodniczący Rady Miejskiej w Krajence powiedział, że prosiłby by pani dyrektor MOS-u w Ustce została na sesji, ponieważ pytania mogą się pojawić w każdej chwili a przecież zebraliśmy się po to żeby rozwiać wątpliwości za i przeciw powołaniu Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii, w skrócie MOS–u, bo nazwa jest długa więc zaproponował operowanie takim skrótem.

Poprosił o zabranie głosu gości z Rady Powiatu, gdyż jak stwierdził decyzje w sprawie MOS-u zapadną na sesji Rady Powiatu a radni Krajenki chcieliby poznać opinie członków Rady Powiatu.

 

Radny powiatowy Zygmunt Wojtuń – poprosił o zwrócenie uwagi na to, że Rada Powiatu traktuje poważnie wiele spraw, które dotyczą lokalnej społeczności. Tak było                     i z przeniesieniem specjalnego ośrodka szkolno-wychowawczego tak jest m.in.                          i z dzisiejszym  spotkaniem.  Świadczy o tym duża ilość radnych na spotkaniu. Chciałby, aby takie relacje były wzajemne, ponieważ jesteśmy po to, aby służyć wszystkim mieszkańcom naszego powiatu.

Powiedział, że jest bardzo przejęty możliwością powstania tego Ośrodka. Sądzi, że pani dyrektor powiedziała wiele rzeczy, w które nie był wtajemniczony, ale wtajemnicza się. Uważa, że obowiązkiem każdego dorosłego społeczeństwa jest dbałość o edukacje dzieci i młodzieży. Wszędzie jest młodzież i dzieci trudne, nieszczęśliwe, bo źle wychowane, nie są to jakieś trędowate, ani jakieś śmieci, które należy zostawić, aby wiatr je rozwiał albo zostały zniszczone.

Powiedział, że w dobie przemian cywilizacyjnych, gospodarczych i politycznych w Polsce, skomplikowało się wychowanie dzieci i młodzieży. Coraz więcej rodzin jest niewydolnych wychowawczo i tak zwane rodziny normalne i porządne, rodziny pełne gdzie nie ma patologii, jak też rodziny zamożne. Szczególnie rodziny patologiczne mają problemy. Jego zdaniem jest duży wpływ czynników zewnętrznych na wychowanie dzieci m.in. internet, telewizja, które wcale nie pomagają wychować dzieci. W wielu wypadkach trudno znaleźć rodzicom sposób na wychowanie dzieci.

Poinformował, że też ma troje dzieci i ośmioro wnucząt. Wszystkie są wg jego uznania normalne, ale ma też nieraz kłopoty ze zdyscyplinowaniem. Bo to są dzieci, to jest żywioł i cieszy się, że to nie są tam takie stojące w kącie.

Dzieci mogą rodzić się w rodzinach narkomanów, alkoholików, pracoholików, wyjeżdżających za granice i w rodzinach cierpiących niedostatek. Zapytał jak można wyedukować i wychować dziecko w takich warunkach. W takich rodzinach jest to nie możliwe, co wiec robić z tymi dziećmi: zostawić na pastwę losu, na zniszczenie, na pobyt w wiezieniu, co to za pożytek dla społeczeństwa, tym samodzielnym dzieciom trzeba pomóc dzięki mądrej polityce państwa. Dzieci te w większości można uratować, ale trzeba je odseparować od źródeł zła. Takie główne zadania mają MOS-y. MOS-y mają przywrócić dzieci jako jednostki wartościowe społeczeństwu, żeby potem nie wydawać ok. 2000 złotych na pobyt w więzieniu. Lepiej wydać 2000 złotych na wychowanie i edukacje tych dzieci, przywrócenie ich jako wartościowe, a nam się to zwróci n-krotnie.

Grzechem byłoby zaniechania kroków w kierunku tworzenia takich ośrodków. Sądzi, że gdyby były warunki, to w Krajence by nie dali takiego ośrodka tylko by go zrobili w Złotowie, ale u nich nie ma takich warunków.

Uważa, że to może przynieś chlubę Krajence, w której co trzy lata ratuje się po 35 dzieci, bo tyle ma być. Nikt nie powinien się zmarnować z takich nieszczęśliwych dzieci, bo to po prostu jest niechrześcijańskie, jak pismo głosi, szuka się owcy zagubionej. Czy w Złotowie?! Nie wie, ale on by obiema rekami głosował za Złotowem.

W Złotowie był dom dziecka jak wiadomo nie było tam kłopotów. Ten dom dziecka nie był długo, bo połączono go potem z placówką w Jastrowiu. Nie było kłopotów żadnych wychowawczych, on nie słyszał oprócz właśnie w stosunku do społeczności, oprócz właśnie kłopotów wychowawczych w szkołach. Poinformował, że jego syn właśnie uczył te dzieci, w szkole nr 2 i opowiadał, że opuszczali itd. Otóż rozmawiał wczoraj z jednym nauczycielem, który mieszkał kiedyś Złotowie, ale on jest z Łobżenicy. W Łobżenicy jest ośrodek wychowawczy tzw. poprawczak, w centrum miasta. On mówił, że nie ma żadnych problemów wychowawczych, nie MOS tylko poprawczak z dziećmi, które są przez sąd skazane itd. na odbycie kary, on mówił, że niema żadnych problemów i wyraził, że dziwi się, że jakaś społeczność ma takie sprzeciwy. Jego zdaniem to wynika z niewiedzy. On też ma niewiedzę, chociaż ma większa niż zebrani, bo ma akurat projekt statutu. Usłyszał tu od pani dyrektor wiele rzeczy i prosiłby, aby podejść pozytywnie do tego. Uważa, że na tym miasto Krajenka tylko zyska chlubę.

 

Piotr Gniot - przewodniczący Rady Miejskiej w Krajence podsumował, iż jego zdaniem większość obecnych na sali wiedzę na temat MOS-u ma maksymalną. Powiedział, iż był w Ustce w gimnazjum sąsiadującym z MOS-em, ale podzieli się tymi informacjami później. Zwrócił się z zapytaniem do obecnych czy na tym poziomie rozmów po wysłuchaniu pana wicestarosty Ryszarda Goławskiego, pani dyrektor MOS z Ustki i radnych powiatu, ktoś ma pytania, szuka wyjaśnień i odpowiedzi na to, co nurtuje mieszkańców Krajenki, pana Burmistrza, kadrę pedagogiczną publicznego gimnazjum w Krajence, rodziców, którzy posyłają i będą posyłać tam dzieci.

Jego zdaniem rozmowa o tych wszystkich ideach, zgodnie ze statutem, rozporządzeniem ministra edukacji narodowej, które reguluje m.in. ośrodki socjoterapii to wzorce z prześwietnymi ideami. Uważa, że nikt z zebranych nie kwestionuje istnienia, bytu i potrzeby istnienia Młodzieżowych Ośrodków Socjoterapii. Jego zdaniem też nikt nie powinien tego kwestionować, bo jest w błędzie. Osobiście go przeraża odległość MOS-u od gimnazjum publicznego. Chciałby powiedzieć, że jest to sytuacja identyczna jak z MOS-em w Ustce, tam też się nie pytano. Sądzi, że my mamy dzisiaj taka szanse, że jest ta sesja nadzwyczajna. Są z nami radni powiatowi, pani dyrektor MOS-u w Ustce, pan wicestarosta.

Jego zdaniem, to nie wygląda tak pięknie jak mówił pan radny Wojtuń, bo ta młodzież rzeczywiście nie posiada wyroków sadowych, jest kierowana przez sądy rodzinne. Nie jest uzależniona przynajmniej tak mówi statut i zasady rekrutacji do MOS-ów. Nie jest uzależniona od narkotyków, alkoholu, ale posiadająca już kontakt taki. Jest to młodzież bardzo trudna wychowawczo w wieku 13-18 lat.

Powiedział, że sprawdzał w internecie przez wyszukiwarkę google hasło młodzieżowy ośrodek socjoterapii, z otrzymanych informacji wynika, że jest 60 takich ośrodków szkolno – wychowawczych, co prawda mogą być ukryte jeszcze w Zespołach Szkół i na bazie statutu takiego Zespołu Szkół odszukuje sie MOS, – bo tam np. może być bursa, która posiada osobny statut. Są to szkoły na poziomie nauczania podstawowego, gimnazjalnego czy szkół średnich. Wprost odszukanych Młodzieżowych Ośrodków Socjoterapii w Polsce jest tylko 12. Z informacji, które znalazł wynika, że oczekujących, zakwalifikowanych do MOS-ów jest 2400 osób. Powiedział, że z informacji, które posiada, w Krajeńskim gimnazjum była jedna osoba w całej historii tego gimnazjum, która kwalifikowała się do MOS-u. Jeśli wziąć pod uwagę 2400 oczekujących to generalnie widzi potrzebę tworzenia takich ośrodków. Wielkość oddziału takiego MOS-u kształtuje się w granicach 8-12 osób, dlatego, że jest to młodzież trudna wychowawczo i by pedagodzy, psycholodzy mogli nad taka grupą panować. Jego zdaniem jest to minimalna grupa osób - bo jest to biznes, maksymalna, żeby osiągnąć jakieś cele wychowawcze, o których mówi statut czy rozporządzenie. Jest za tym by dać tej młodzieży szansę.

Stwierdził, że nie prawdą jest, iż ta młodzież nie ma wpływu na inna młodzież, a raczej jest zupełnie odwrotnie. Młodzież ta swoim niekonwencjonalnym zachowaniem bez jakichkolwiek zasad a właściwie na zasadzie buntu w najtrudniejszym wieku wychowawczym, którzy negują właściwie wszystko. Ponieważ ta młodzież ma od 12-18 lat więc jest rówieśnikiem zarówno dla młodzieży z poziomu gimnazjalnego jak również z poziomu szkół średnich, bywają to osoby dorosłe, rzeczywiście po przejściach. Uważa, że 30-40 osób ma wpływ na 800 i niestety negatywny, pokazują, co można robić, istnieć, być i być na topie. W Ustce jest MOS koedukacyjny w internecie podaje się ze statut przewidywał 36 chłopców i 8 dziewczyn. Gdy są same dziewczyny, czy sami chłopcy to też stwarza problem. Dziewczyny w wieku 17-18 lat przy pełnej prezencji z pępkami i z kolczykami wszędzie tam gdzie można to sobie wyobrazić a nawet tam gdzie sobie tego nie wyobrażamy. Powiedział, iż nawiązuje do postępowań zachowawczych nie o jakichś bandyckich zachowaniach być może się o nich się dzisiaj dowie. Zachowania i wzorce etyczne na tym samym podwórku. Stwierdził, że radni powiatowi wiedzą gdzie jest internat i gdzie jest publiczne gimnazjum w Pałacyku Anny Sułkowskiej. Nie chciałby, żeby się potem okazało, że za rok, za dwa czy za trzy będzie medialny protest budowania płotu dla oddzielenia się. W gimnazjum w Ustce Rada Powiatu postawiła ich przed faktem dokonanym, za kadrą pedagogiczną, za walką o zmianę lokalizacji gimnazjum jest cała teczka, którą sam osobiście widział. Porównał, obie lokalizacje w Ustce był to internat Liceum Ogólnokształcącego, jednak stwierdził, iż Ustka to 17-18 tysięcy mieszkańców, czyli takie jak Złotów. Zlokalizowano MOS na jednym boisku, jednym podwórku razem z 750 osobami z gimnazjum i młodzież, która nie jest przypadkiem, bo statut określa, kto jest kierowany do takiego MOS-u. Zwrócił uwagę byśmy nie zachwycali się tym, że ta młodzież nie ma wyroków sądowych, że nie prowadzi się żadnego dochodzenia przeciwko tej młodzieży. Bo wiadomo jak wyglądają pierwsze rozprawy sądowe, na zasadzie będziesz grzeczny?, będę. Zgodził się z tym, że rzeczywiście jest potrzebny wyrok sądu rodzinnego by umieścić wychowanka w takim ośrodku.

Czy młodzież ta jest biedna?! Nie zawsze, może biedna, dlatego, że zachwiane zostały wzorce wychowawcze i praca psychologów i pedagogów daje szansę tej młodzieży wyjścia na prostą.

Jeżeli chodzi o współpracę kadry pedagogicznej, wiemy, kto uczy w Krajence, kto w Złotowie, być może będą tam uczyć nasi nauczyciele, pedagodzy z doświadczeniem, bo tacy są tam potrzebni. Wiemy o współpracy pani dyrektor gimnazjum z panią dyrektor MOS-u w Ustce, aby sobie wspólnie ułatwić życie, żeby z tych negatywnych wzorców zebrały się dowody i można było reagować.

W zasadzie MOS-y nie przejmują się dalej tą młodzieżą, której się nie udało wychować na prostą moralnie i etycznie, odsyłani są wówczas do domów. Poruszył jeszcze sprawę, iż MOS na rozwiązywać nasze problemy. Wszelkie zabiegi ulokowania wychowanków zakwalifikowanych do MOS-u, za ścianą

W wyszukiwarce oficjalnie MOS-ów jest 12 nie ma ich w trzech sąsiednich województwach, z informacji, która wyczytał prawdopodobnie Rada Powiatu w Pyrzycach przygotowuje się do stworzenia takiego MOS-u. Przyznał, że nie zaglądał do biuletynu informacji publicznej Rady Powiatu złotowskiego i nie jest zorientowany czy była tam informacja o tworzeniu MOS-u w Krajence. Przyznał, że on sam dowiedział się o pomyśle stworzenia MOS-u w Krajence na sesji dnia 29 czerwca br. od pana starosty i to nie, dlatego żeby to była informacja ważna i wiążąca, ale dlatego, że wyszła przypadkowo przy informacji bytu i rozwoju, planach w Zespole Szkół Spożywczych w Krajence. Wyszedł, wówczas pomysł MOS-u. Co mieliśmy wówczas zrobić, 29 czerwca zająć jakieś stanowisko, protest, apel, gdybyśmy tak zrobili to by oznaczało, że traktujemy całą sytuacje: nie bo nie, dlatego daliśmy sobie czas, ale nie wiedzieliśmy, że przyspieszenie będzie tak duże. Przyznał, że czytał aktualności z zeszłego tygodnia ze środy i okazało się, że Zarząd Powiatu podjął taka uchwałę. Dzisiaj dowiedział się od pana starosty, że ma to być 13 sierpnia a przecież decyzja nie jest taka prosta.

Jest rzeczą oczywistą, że takie ośrodki należy tworzyć, ale i jest rzeczą oczywistą, że nie wolno fundować kukułczego jaja 50 metrów od publicznego gimnazjum, w którym nie ma aż takich problemów. Powiedział, iż nie mówi o paleniu papierosów. Natomiast piciu piwa na placu przy boisku szkolnym, rozbijanie butelek, przyklejanie gołego tyłka do szyby podczas wykładów, opalanie się na budynku sąsiedniego gimnazjum, koniecznych wizyt policji i straży miejskiej w tym gimnazjum. Spychoterapii policji i straży miejskiej, jeżeli są telefony od dyrekcji i kadry pedagogicznej, od psychoterapii, kto ma pozbierać do godz. 9.00 szkła z boiska.

Przyznał, że nie jest zorientowany, ale być może komendant powiatowy przewiduje tutaj 20 osób w komisariacie a Burmistrz prężniejszą straż miejską.

W przypadku Ustki pozostawiono szkołę bez żadnej debaty radnym, pozostawiono bez wsparcia tegoż, że samorządu Ustki, uchwała tam powstała 3 sierpnia 2004 roku, potem się zmieniły statuty.

Obecnie nie ma już domów poprawczych w Polsce jednak cała ta idea zmierza do tego żeby poprawić tą młodzież. Dać im szansę, ponieważ oni w normalnym trybie tego nie wykorzystują. Ta młodzież wykańcza najlepszych psychologów i pedagogów w tam tym terenie. Są pewne granice wytrzymałości psychicznej tych ludzi, którzy mają tą psychikę tym młodym ludziom prostować. W wieku uczniów szkół średnich jest już o wiele łatwiej.

Powiedział, iż wykazuje się tutaj dużą wola zrozumienia, tylko miejsce katastrofalne, jeśli chodzi o lokalizację. Ustka jest to miejscowość jak Złotów, posiadająca jeszcze statut uzdrowiska wiec jest tak ok. 50 tys. osób. 30 czy 40 wychowanków ginie w tłumie i nie zwraca się na nich uwagi. 30 czy 36 wychowanków w Krajence to każdy jeden będzie rozpoznany, czy to będzie wychowanek z Krakowa czy z Warszawy. Nie chciałby wyrokować, ale cóż to będzie za autorytet dla takiej naszej młodzieży, która jeszcze jest chwiejna.

Dzisiaj statut określa 36 osób, bo to jest optymalna liczba osób na 3 oddziały, a w internacie jest miejsc dla 250 czy 300 osób. Statut MOS-u w Ustce też określał, że miało być na poziomie 36,8-41,8 ale wie, że tych wychowanków było na poziomie 80 osób. Powiedział, że co on może sobie pomyśleć o możliwościach rozwojowych internatu, że będzie może 100 czy 200 osób, patrząc na stronach internetowych jest 2000 osób oczekujących.

Powiedział, że mógłby nie reagować, bo ma dorosłe dzieci na studiach i po studiach, co go może obchodzić Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii, ale ta młodzież go obchodzi, ponieważ 36 czy 40 ma wpływ na 750. Tak jest w przypadku MOS-u w Ustce i nie zakładamy, że u nas będzie inaczej. Poinformował, iż nie traktuje tego tak jak mówił pan Wojtuń jako wyróżnienia. Osobiście traktuje to jako karę dla mieszkańców Krajenki, dla kadry pedagogicznej, dla dyrekcji. Krajenka to miasteczko gdzie mieszka 3600 osób więc ta młodzież musi mieć kontakt z mieszkańcami.

A jeśli w przyszłosci będzie problem płotu. Będzie się czytać w prasie, że budują „mur niechęci”, co za ludzie, że nie chcą pomagać młodzieży, co za mur nietolerancji. Szukajmy dobrego miejsca dla tej młodzieży, dajmy im szansę, edukujmy ich, tylko w odpowiednich miejscach, nie kwestionuje bytu takich ośrodków, szkół, założeń, celów, które są do osiągnięcia. Natomiast jego akceptacji na tego typu pomysł nie ma i nie będzie.

W czerwcu może jeszcze by powiedział, czemu nie, fajna rzecz, rzeczywiście można mówić o ekonomii, uzyskaniu funduszy już na 8 osób z subwencji. Ilości pedagogów, którzy znajda zatrudnienie, kuchnia będzie miała, dla kogo gotować, że będzie, kogo uczyć, że będzie praca i jest pomysł na internat, ale jakim kosztem 400-600 osób.

Jego zdaniem edukacja nie przyjmuje rachunków ekonomii, gdybyśmy patrzyli na ekonomie to zasugerował, aby spojrzeć na budżety domowe. Gdzie jest 50% budżetu Krajenki, w oświacie, bo tak powinno być, to jest nasza przyszłość, nie róbmy tego młodzieży z Krajenki, nie róbmy tego żadnej młodzieży. Nie życzy tego nikomu podobnej lokalizacji, bo nie wierzy w idealizm metod wychowawczych, przecież te wzorce są wręcz wyłapywane. Zasugerował, aby zwrócić uwagę na to, czego najszybciej uczą się dzieci i to takie 4 letnie, a te tu mają 13-18 lat, najtrudniejszy wiek. Nie na tym podwórku, nie w centrum kulturalno oświatowym, które my tam tworzymy i inwestujemy. To się kłóci z planami rozwojowymi, nie, dlatego że jest przeciwny temu ośrodkowi, ale nie w tym miejscu, nie w tym czasie i nie na miejscu, placu, podwórku - nigdzie w całej Polsce.

Po co burzyć rodziców, po robić referendum. Ludzie się boją, maja prawo się bać i są ku temu dowody. Takie jest jego zdanie w sprawie lokalizacji a nie idei.

 

 

Żujew Elżbieta - zwróciła się z zapytaniem do pani dyrektor MOS-u. Czy gdyby w chwili obecnej miała możliwość przenieść się z tym ośrodkiem za miasto, a bycia w tym ośrodku, w którym jest to, co by zrobiła. A jeżeli chodzi o kontakty z młodzieżą gimnazjalną to rozumie, że nie ma żadnych kłopotów.

 

Wójtowicz Jolanta – zwróciła się do przewodniczącego pana Piotra Gniot, powiedziała, że był w Ustce, szkoda jednak, że nie był tam w momencie, kiedy przebywała tam młodzież z jej ośrodka. W tej chwili ośrodek nie działa, ponieważ, jak co roku w okresie wakacyjnym prowadzona jest działalność wypoczynkowa.

Co do poruszonej kwestii wpływów negatywnych jej dzieci to wygląda tak, że te rozbite szkła na wspólnym podwórku wyjaśniała z panią dyrektor gimnazjum. Ponieważ gimnazjum prowadzi monitoring swego otoczenia, obejrzano wszystkie kasety i nie było tam uczestników z jej wychowanków. Wszystkich czynności negatywnych tj. łamanie ławki, rozbijania butelek, dokonywali tzw. „blokowcy” osiedla sąsiadującego, są na to dowody z kaset. Jeśli chodzi o negatywne zachowania dzieci z MOS-u w okresie świąt, to dzieci z ośrodka nie było, bo wyjechali do domu do jednostek macierzystych. To nie jest tak jak to przedstawił pan przewodniczący a jemu być moc może przedstawiła pani dyrektor gimnazjum. Poinformowała, iż jak już mówiła wcześniej były negatywne odgłosy, co do złożenia ośrodka w Ustce i niektóre osoby zrobią wszystko żeby udowodnić, że dzieci z MOS-u są złe, to nieprawda. To nie jej wychowankowie byli zatrzymani przez policje przez to, że brały narkotyki, ale właśnie uczniowie gimnazjum.

 W jej ośrodku są prowadzone działania profilaktyczne na szeroka skalę, to testy narkotyczne, alkomaty, nie po to żeby udowodnić, że jej dzieci biorą, ale po to żeby udowodnić, że jej dzieci nie biorą i uchronić ich przed tym. Stwierdziła, iż przedstawia fakty i nie chciałaby i nie pozwoli na to, żeby ośrodek był szkalowany. Zaprosiła wszystkich do swojego ośrodka w trakcie jego działania na 3 dni czy tydzień, żeby zobaczono jak ośrodek funkcjonuje, jak pracuje kadra, jak zachowują się wychowankowie, ma wolne pokoje i nie ma niczego do ukrycia. To uczniowie gimnazjum zostali przyłapani na boisku w stanie upojenia alkoholowego. Z jej wychowanków nie było tam nikogo.

Podanie do ośrodka jest rozpatrywane przez komisje kwalifikacyjną, to nie jest jej prywatny folwark, komisja je przyjmuje, kwalifikuje i komisja je wysyła do centrum kierowania w Warszawie.

Zgłoszenia z gimnazjum z Ustki nie było nie było też z centrum pedagogiczno – psychologicznego z Słupska.

 

Grześk Piotr sołtys wsi Śmiardowo Krajeńskie – zwrócił się z zapytaniem do pani dyrektor MOS-u, która powiedziała, że nie są umieszczane osoby, które dokonały przestępstwa. Jednakże o nieletnich mówi się, że dokonali czynu zabronionego i czy są tam tylko osoby kierowane przez sąd rodzinny czy młodzież, która dokonywała kradzieży, włamania, rozbojów itd.

 

Wójtowicz Jolanta – odpowiedziała, że jest to młodzież skierowana z powodu demoralizacji, ponieważ nie uczęszczała do szkoły, bez żadnych takich, którzy dokonywali tego typu przestępstw.

 

Krawczyk Barbara - nauczyciel publicznego gimnazjum w Krajence, powiedziała, że uczy w gimnazjum od 1999 roku, ale w ogóle uczy już od 25 lat. Wydaje jej się, że dosyć dobrze radzi sobie, jeśli chodzi o kontakt z młodzieżą. Powiedziała, że ten jeden przypadek ucznia, który trafił do ośrodka, był uczony przez nią. Twierdzi, iż były takie sytuacje, kiedy bali się przyjeżdżać samochodami, ponieważ groził, że z siekierą przyjdzie i porąbie. Złożyła doniesienie na policji, odbyła się sprawa w sądzie i nie wydaje jej się, żeby było tak jak mówi pani dyrektor MOS-u, że tam trafiają tylko uczniowie, którzy mają problemy z emocjami.

Stwierdziła, że każdy z nauczycieli musi sobie radzić z uczniami, którzy reagują bardzo emocjonalnie, bo ten wiek 13 -18 lat jest wiekiem najgorszym, by nauczyć się jak sobie radzić w takich sytuacjach. Stwierdziła, że też uczy w klasach gdzie nie ma 12 ale 28 uczniów i musi sobie radzić, i są tam uczniowie po orzeczeniach poradni a nie po wyrokach sądu rodzinnego,  o orzeczeniach poradni mówił pan wicestarosta, czyli nie jest łatwo uczyć w ich szkole. Uczeń, o którym wspomniała wcześniej trafił do takiego ośrodka, ale po jakimś czasie wrócił, bo okazało się, że uciekł. Zaraz znalazł sobie grupę uczniów, którzy go podziwiali. Nie wierzy, że nie będzie wzajemnej reakcji ich uczniów i uczniów ośrodka, bo jedni będą chcieli zasłużyć na podziw drugich.

Poinformowała, że nie zamierzają liczyć butelek, które są pobite przez uczniów gimnazjum a które przez tamtych. Reakcja będzie, wiec nie wierzy, że będzie tak dobrze.

 

Wójtowicz Jolanta - odpowiedziała, że nie mówiła, że jest tak dobrze. Są to uczniowie z zaburzeniami emocji. Zaburzenia emocji mogą być różnego typu są to wycofania czy całkowita negacja środowiska. Przyznała rację przedmówczyni, że reakcja będzie, ale nie dział to tak negatywnie jak to zostało przedstawione, że dzieci MOS-owskie tworzą następnych potworów. W jej budynku mieszka młodzież szkół średnich i dzieci MOS-u i nie ma zatargów czy niestworzonych historii.

Nawiązując do policji przyznała, że owszem ma ciągły kontakt z policją, właśnie profilaktycznie, przyjeżdżają kilka, kilkanaście razy w miesiącu i dlatego jej młodzież wie, że jest pod ciągłą nieustającą kontrolą. Mają świadomość tego, że w mieście podczas tej jednej godziny przepustki są monitorowani przez straż miejska i policję. Są to dzieci obce w mieście i są monitorowane po to by zabezpieczyć im bezpieczeństwo od młodzieży usteckiej. Bo są to dzieci z całej Polski i są odbierane przez niektórych jako dzieci obce a wiec wrogie. Trzeba było długo pracować nad tym, aby przekonać większość mieszkańców do tego, że te dzieci to nie są potwory. Dzieci te biorą udział w różnych zajęciach również w mieście, różnych konkursach muzycznych, plastycznych, również w konkursach organizowanych na dzień dziecka, gdzie wygrały w konkursie plastycznej grafiki. Da się wprowadzić je w klimat i środowisko miasta. Stwierdziła, że to nie jest praca z aniołami i bez problemów, bo to jest praca z dzieckiem. Jej zdaniem wszędzie gdzie jest praca z dzieckiem są problemy i dlatego jest potrzebna dobra kadra pedagogiczna, którą posiada i wyspecjalizowani ludzie. Stwierdziła, że nie jest to prawdą, że jak nie radzą sobie z dzieckiem to odsyłane jest do domu. Szukają ośrodka o innej działalności, albo tak długo pracują nad odnalezieniem odpowiedniego klimatu dla dziecka i niekoniecznie musi to być w ośrodku w Ustce. Wiele ośrodków o różnej strukturze i działaniu terapeutycznym gdzie dziecko można umieścić i można mu pomóc.

 

Piotr Gniot - skomentował, że jeśli chodzi o kamerę to pole widzenia jest takie, że młodzieży nie trzeba tłumaczyć gdzie się jest poza zasięgiem kamery. Stwierdził, że pani dyrektor wie gdzie pije się piwo w tej szkole, że pod schodami, czego się nie da monitorować. Wyraził, iż ubolewa nad faktem, że na młodzież, która nie ma wpływy na inna młodzież trzeba wysyłać policję, straż miejską żeby ich ochronić. Uważa, że straszenie policją to presing wychowawczy stosowany na tą młodzież.

 

Brzeziński Wacław - powiedział, że jest ojcem córki, która w tym roku pójdzie do tego gimnazjum, ukończył je również jego syn z bardzo dobrym wynikiem. Zwrócił się do radnych powiatu, aby zrozumieli, że chodzi tylko o to, aby ten ośrodek znajdował się w innym miejscu, bo to jest bardzo istotne. Przysłuchując się tej dyskusji ma wrażenie, że państwu z powiatu w ogóle na tym nie zależy. Jego zdaniem, radnym powiatowym zależy na tym, żeby to tu wcisnąć i postawić nad tym kropkę, niech się dzieje wola boża. Powiedział, że jako rodzicowi, zależy mu na tym, aby z tych dzieci, którzy w młodym wieku zbłądzili wyrośli dobrzy ludzie. Nie kwestionuje tego, że te ośrodki są potrzebne. Zaapelował do państwa z powiatu, bo widzi, że tylko powiat jest przeciwny temu żeby to w innym miejscu stworzyć, uważa, że Złotów jest na tyle dużym miastem ze znajdzie się budynek i obiekt żeby umieścić tą młodzież tam.

 

Cuper Edward – powiedział, że uczył w szkole ponad 30 lat, przedmiotów, które nazywały się pracami ręcznymi czy ZPT. Uważa, że Krajenka i województwo pilskie zdobyło wiele nagród w konkursach. Wie, że kadrę w Krajence mamy wspaniałą z doświadczeniem. Jego zdaniem Krajenka przechodzi zryw, jeśli chodzi o kulturę. Jest tu cichutko i spokojnie. W zeszłym roku było tu miasteczko rowerzystów. Mamy tu, co roku Festiwal Piosenki Czerwonokrzyskiej i inne wspaniałe imprezy. Opowiada się z obawą, żeby w przyszłości nie zburzono nam tego, co zbudowaliśmy i budujemy, żeby pokolenie nam nie wyrzekało tego. Jego zdaniem młodzież należy ratować. To jest skarb, że trzeba z dołka wyrywać, jest za tym, żeby takie ośrodki tworzyć, ale nie w Krajence, mimo, że mamy wspaniałą kadrę.

 

Piotr Gniot - sprostował do wcześniejszej swojej wypowiedzi, ze statut w Ustce przewidywał 37 chłopców i 11 dziewczyn, ilości te zostały znacznie przekroczone.

 

Daszkiewicz Katarzyna – nauczyciel publicznego gimnazjum w Krajence, zwróciła się z zapytaniem do starosty, że jeżeli to jest tak świetny ośrodek taka świetna propozycja to, dlaczego tak po kryjomu chce się to wprowadzić. Dlaczego nie przeprowadzono jakiejś informacji chociażby w gimnazjum. Słyszała, że pani dyrektor MOS-u zapraszała do swojego ośrodka. Myśli, że dyrektor wyznaczyłby delegację, chciałaby wziąć w tym udział, być może poprowadzić zajęcia. Zobaczyć jak zachowują się uczniowie. Dlaczego nie ma takiej możliwości. Powiedziała, że nie może zweryfikować swoich poglądów na ten temat, ponieważ starostwo nie dało takiej możliwości. Poruszyła temat terminu, 29 czerwiec jej zdaniem to sezon „ogórkowy” gdzie wszyscy są na urlopie, ma wrażenie, że coś złego się próbuje zrobić. Poruszyła jeszcze sprawę zakupu ziemi od starostwa 3 lata temu. Były to działki po ogrodnictwie zespołu szkół spożywczych, ona taka działkę nabyła, ale w chwili obecnej czuje się oszukana. Nie wie czy by podjęła decyzję na budowę w tym miejscu. Poinformowała, iż ma trójkę dzieci, za niedługo będą to dzieci w wieku wpływowym a mieszka niedaleko gimnazjum. Zapytała, dlaczego nie chce się przeprowadzić referendum. Uważa, że to jest jakieś ukryte. Zwróciła się z zapytaniem, co było powodem, żeby w tym internacie zrobić ośrodek, bo na pewno nie dobro dzieci, czy nie było innej propozycji zagospodarowania internatu w Krajence, jak ta sprawa właściwie wygląda.

 

Pobereźny Adam - powiedział, że rozumie panią dyrektor i jej stanowisko. Rozumie, że broni swojego biznesu, swojego miejsca pracy i nie jest obiektywna. Stwierdził, że ma z taką młodzieżą na codzień do czynienia. To jest młodzież w wieku 18 lat. Przytoczył, przypadek sprzed kilku dni, w którym to chłopak 18-latek zamówił sobie piwo a następnie rozbił sobie szklankę na głowie. Po 2 godzinach wrócił i stwierdził, że ktoś go pobił i trzeba wezwać policję. Teraz policja będzie dochodziła, kto go napadł, chociaż jest 10 świadków, którzy potwierdzą, że to on sam to sobie zrobił, mówiąc, że jest zakochany. Podsumował, że osobiście jest przeciwny jakimkolwiek ośrodkom. Powiedział, iż z informacji, która została tutaj przedstawiona wynika, że oni mają wpływ na 600-700 osób, nie wolno grupować chuliganów. Gdy jest pojedynczy przypadek to damy sobie z nim radę, a gdy będą zgrupowani w tak małej miejscowości gdzie jest nie całe 4000 mieszkańców, dla nas i osób starszych będzie to tragedia. Będzie się to rozszerzało 100 czy 200 osób, będzie się pięknie nazywało resocjalizacja, tak jak w więzieniach, oczywiście wiemy, kto z nich wychodzi.

 

Piechowska Barbara - kierownik Miejskiego Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej wyraziła swoją opinię i powiedziała, że przysłuchując się dyskusji uważa, że sposób wykorzystania internatu stworzonego na ok. 300 osób w żaden sposób go nie wykorzystuje jeśli umieści się tam 36 osób. Zapytała, czy nie stworzymy sobie dodatkowych problemów, szczególnie dla naszego środowiska. Co będzie z pozostałym zapleczem, z pozostałymi miejscami w tym internacie, czy znajdzie się ktoś chętny do zamieszkania wspólnie w tym środowisku, w tym budynku. Stwierdziła, że to tylko jeden z wariantów wykorzystania tego zaplecza, tej bazy. Jej zdaniem taki ośrodek jest nie do zaakceptowania w takim sąsiedztwie i w takim usytuowaniu jak w Krajence. Zastanawia się czy taką decyzja nie przysporzymy sobie wzajemnie problemów.

 

Goławski Ryszard – poinformował, iż przysłuchuje się tej dyskusji i zauważył, że pan przewodniczący ma niechęć i będzie tak to przedstawiał jak to przedstawił w tej sytuacji.

Poinformował, iż powiat dzisiaj ściągając panią dyrektor chciał przedstawić meritum powstawania tych ośrodków. Zaapelował o nie chowanie głowy w piasek z problemami. Powiat ma 8 gmin i z tych 8 gmin jest młodzież, która do tych ośrodków się nadaje i my tej młodzieży chcemy zabezpieczyć normalny rozwój.

 Odniósł się do wypowiedzi pani, która kupiła działkę i ma taki niesmak. Pani ta powiedziała, że ma trojkę dzieci. Przyznał, że ma czwórkę dzieci, ma dziecko niepełnosprawne. Powiedział, iż przeszedł to wychowawczo, chłopiec ma 21 lat, wie jak został odbierany przez społeczność, z nie chęciami i uprzedzeniami. Dziecko chodziło do szkoły zintegrowanej, wychowało się, zdało maturę – jest niesłyszące, ale udało się wychować go na normalnego człowieka. W tej chwili stara się o przyjęcie na studia. Właśnie na tym polega edukacja, żeby tą młodzież sprawną inaczej, nawet z tymi zaburzeniami wychowawczymi wychować. Dać im szansę normalnego edukowania się. Przykro mu słyszeć, że ta pani by tej działki nie kupiła. Te działki są z tamtej strony rzeki a ten ośrodek ma powstać z tej. Zwrócił się do przewodniczącego Rady Miejskiej Krajence, iż z jednym się z nim nie zgodzi, bo wygląda na to, że powiat przywodzi na Krajenkę wszelkie zło, co jest tylko możliwe. Stwierdził, że w mediach ukazały się artykuły, że powiat nie lubi Krajenki. Jakieś takie dziwne padają insynuacje. On chciałby powiedzieć, że ja pana lubię i pan mnie lubi, wielu na tej sali ma kolegów, przyjaciół. Oświadczył, że on nie przyjeżdża do Krajenki po to, że on tu nikogo nie lubi. Lubimy się, działamy samorządowo, żeby zabezpieczyć rozwój edukacji, rozwój przedsiębiorczości. Po to my jesteśmy - samorządowcy. Pan wicestarosta porównał, wypowiedź Pana przewodniczącego do wypowiedzi Fidela Kastro, powiedział, iż przewodniczący tak ładnie mówił i mówił długo, ale uważa ze niemożna sprzedawać informacji nie do końca pozyskanej. Uważa, że to niedoinformowanie, które może było dzisiaj, po tym spotkaniu będzie mniejsze, będziemy mięli więcej wiedzy. Zwrócił się do pana Piotra Gniota, że powiedział, iż dowiedział się późno o pomyśle MOS-u, ale chciałby poinformować, że gdyby ktoś przyjechał na sesje powiatową od czasu do czasu to by się trochę więcej dowiedział. Przecież zapraszano pana, pana Burmistrza, żeby na sesjach powiatowych na te tematy porozmawiać no i skoro was nie było w Złotowie to my przyjeżdżamy do Krajenki. Jesteśmy, dyskutujemy, moglibyśmy też się zachowywać tak, że nikt się nie pojawi i z uporem maniaka powiat powołuje. Jest dyskusja chcemy dyskutować po to tu jesteśmy. Powiedział, że jest tego zdania, że nieprzekonanych się nie przekona. Tych, których można przekonać, zasygnalizować, że nie jest to tak, że 30 chłopców czy dziewcząt przewróci Krajenkę do góry nogami. Pan Brzeziński swoja wypowiedzią utwierdził go w tym, że ten ośrodek musi powstać.

W związku z tym, że on ma do czynienia z młodzieżą, która bije się, która tam pije piwo, bije butelki, to nie jest młodzież z ośrodka socjoterapeutycznego, bo jego nie ma. To jest wasza młodzież, która się do tego ośrodka nadaje. Dlatego naprawdę go utwierdził w tym. Poprosił, aby go poprawić, bo może nie pamiętam nazwiska. Chciał powiedzieć, że to, co przedstawiła pani dyrektor. Młodzież z tego ośrodka jest pod nadzorem 24 godzinnym. To jak ona ma wyjść z tego ośrodka na samopas. Ta młodzież się wychowuje pod nadzorem pedagogów. Ponownie zwrócił się do pana przewodniczącego Piotra Gniot z zapytaniem, czyżby w Krajence i w powiecie złotowskim byli tak słabi pedagodzy, żeby ich psychicznie 30 osób wykończyło, chyba nie. On zna wielu pedagogów różnego typu, ludzi mocnych, bo to są ludzie mocni psychicznie, przygotowani, bo to studiowali i przygotowywali się, żeby z taką młodzieżą i nie tylko sobie dać radę.

 

Prezentacja multimedialna, wywiad z panią dyrektor gimnazjum w Ustce Elżbietą Mey-Wysocką stanowiącą załącznik nr 3 do niniejszego protokółu.

 

W międzyczasie sesję opuścił radny Makarewicz Karol i doszła radna Mila Małgorzata

 

Tomasz Ciechanowski – przedstawił, treść artykułów na temat MOS- ów znalezionych w internecie stanowiących załącznik nr 4 do niniejszego protokółu.

 

Przewodniczący Rady Miejskiej w Krajence powiedział, że przyglądał się sposobom rekrutacji do ośrodków. Z selekcji wynika, że ma to być młodzież inteligentna. Młodzieży nie sprawnej intelektualnie nie przyjmuje się, cukrzyka, czy wymagającej opieki lekarskiej, diabetyka, specjalnej diety, niepełnosprawnych też się nie przyjmuje, tak bynajmniej jest w MOS- ie w Zielonej Górze. Wynika z tego, że chce się zdrowych, trudnych, sprawnych intelektualnie a może nawet cwańszych od zwykłej młodzieży. Nikt nie opowiada, że to jest taka młodzież zupełnie biedna.

Nie deklasuje MOS-u w Ustce, że tam takie przypadki się zdarzały jak wynika z informacji przekazanych przez panią dyrektor Wójtowicz. Powiedział, że jeżeli zaczniemy czytać wszystko, co się pisze to nie wiemy, jaka młodzież w Warszawie zostanie zakwalifikowana do MOS-u w Krajence. Czego należy oczekiwać i czego należy się spodziewać.

 

Przewodniczący Rady Powiatu Andrzej Jasiłek powiedział, że gdyby problem nie był trudny to na pewno by tutaj nie byli. Bo wiadomo, że tam gdzie się podejmuje trudne decyzje tam są emocje, tam jest wiele słów krytyki. Tam zresztą również wywołuje się czasami taki medialny szum po to żeby zaakcentować swoje argumenty, żeby one jak najbardziej były wiarygodne. Jego zadaniem dzisiaj i panów radnych powiatu, jest to, aby skrzętnie zanotować i wysłuchać tego wszystkiego, co dzisiaj zostało powiedziane. Zdaje sobie sprawę bynajmniej on, że ich argumenty w momencie, kiedy ze strony mieszkańców, a to już wyczuwa, bo ponad dwie godziny obradujemy ze strony mieszkańców jest pewna niechęć czy taki ośrodek ma powstać. On się całkowicie zgadza, że taka niechęć powstaje i to jest naturalne i oczywiste. Z tym, że nie może się zgodzić z wieloma problemami, które tu były poruszane i mimo tego, iż nie powinien zbyt długo dyskutować a bardziej słuchać. To mimo wszystko w momencie, kiedy słyszy pewne rzeczy, które są albo zakłamaniem albo przejaskrawieniem albo są nie prawdą musi do pewnych problemów się odnieść. Otóż nigdy nie zgadzał się i nie zgadza z takim pojęciem, ”oczywiście my jesteśmy za, za wszystkim, aby nie tylko u nas, aby nie obok nas a najdalej, jakby to było to my się wtedy zgadzamy”. Poinformował, iż w powiecie złotowskim podejmowano przez już teraz trzecią kadencję wiele trudnych decyzji. Pan Burmistrz Szczerbiak w tym uczestniczył a on później, kiedy już pan Burmistrz został Burmistrzem. Podejmowano decyzje też przy takim właśnie zaangażowaniu społecznym, gdzie nie otrzymywano aplauzu.

Powiedział, że dzisiaj atmosfera jest dobra, dobra do dyskusji, bo niema tutaj napastliwości, za co podziękował. Ta dyskusja wg. niego jest merytoryczna i tak to powinno być. Powrócił do tych problemów, które podejmowano, nie mówi o łączeniu szkół, bo faktycznie wtedy, pół roku to trwało. Boksowano się nawzajem z samorządem lokalnym samorząd powiatowy gdzie efekt tego teraz jest taki, że gdyby nie podjęto tej decyzji jako Rada Powiatu to nie wie czy obie szkoły by funkcjonowały. Tak jest jedna i jest dobrze. Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy, o czym mówił jego przedmówca, że tam jakaś szkoła czy ośrodek został przekształcony, taki specjalny ośrodek wychowawczy to my mamy w powiecie i on był w Piecewie. W tej chwili jest w Jastrowiu i teraz ci z Państwa, którzy media obserwowali, którzy byli w to zaangażowani to wiedzą doskonale, jakie to były emocje, ile pomyj wylano czasami na głowy radnych, dlatego, że chciano z Piecewa przenieść go do Jastrowia. Były argumenty podobne jak u Państwa, blisko szkoła podstawowa. Specjalny ośrodek szkolno wychowawczy, czyli dzieci z upośledzeniem umysłowym to czasami dzieci nawet nieco gorsze niż w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapeutycznym. Powiedział, że to tylko jego opinia, z którą Państwo nie musicie się zgadzać, Powiedział, że przed chwilą usłyszał wiele głosów, z którymi się nie zgadza, ale szanuje i przyjął, ewentualnie może się odnieść do tego i nic więcej. Poinformował, że jeżeli ktokolwiek z was ze statutem się zapozna, mimo wszystko jest to konstytucja danej placówki, miasta czy jakiejkolwiek organizacji. To ten statut mówi o tym jak ta placówka funkcjonuje. Nie chciał się nad tym rozwodzić, bo uważa, że to są dwie strony medalu, dwie szkoły, jedna szkoła mówi tak, druga szkoła mówi inaczej, ale powrócił do tematu tego specjalnego ośrodka. Powiedział, że tam też były protesty mieszkańców Jastrowia, że jak to 30-40 metrów dalej jest szkoła podstawowa i dzieci itd. itd. a okazało się, że całkowicie to w tej chwili jest zdementowane. Ponad 120 wychowanków i jest symbioza, i są naprawdę dobre stosunki miedzy tymi dwiema szkołami. Poinformował, że te decyzje faktycznie są bardzo trudne.

Powiedział, że pan przewodniczący lekcje faktycznie odrobił, w postaci tej multimedialnej z tym, że ocena, na jaką by zasługiwał to 3+, a jest nauczycielem i potrafi skalę ocen tutaj zastosować. Powiedział, że materiał w tym przypadku jest tendencyjny, to się z tym całkowicie zgadza. Poinformował, że przecież nie będzie się przedstawiać argumentów, które by świadczyły o tym, że ten ośrodek powinien powstać. Jego zdaniem gdyby tam była jakaś mała wzmianka o tym czy też ewentualnie zaprosić któregoś z radych czy może Starostę czy kogoś jeszcze innego, można się z tym nie zgodzić, ale gdyby tam dwa trzy zdania powiedział to byłoby to bardziej wiarygodne. Zakomunikował, iż uważa, że dobrze jest, że powiat zaprosił dziś panią dyrektor, która na żywo nie na ekranie może z państwem podyskutować. Jeżeli państwo zarzucacie coś temu Ośrodkowi to bardzo proszę pani dyrektor wstaje i mówi. Jak to wygląda. Oczywiście, jak kto przedstawia ktoś może lepiej a ktoś może gorzej, ale niech to będzie obiektywnie i o ten obiektywizm zaapelował. Poprosił, o obiektywność, bo uważa, że te panie, które się wypowiadały, które tam pracują w gimnazjum czy innych szkołach. Przyznał, że też pracuje w gimnazjum i przecież powinniśmy powiedzieć wprost jak to jest w tych szkołach. Trzy lata temu było inaczej i teraz jest inaczej teraz jest gorzej i też musimy to przyznać. To w tych szkołach, nazwijmy to normalnych to przecież te dzieci, piją i palą i rozrabiają i coś tam jeszcze innego robią. Z tym, że one to robią i w szkole i popołudniu gdzie nie mają kontroli, gdzie nie mają rodziców, bo rodzice albo są w pracy, albo też są nie wydolni wychowawczo. One to robią popołudniu i robią to jeszcze w nocy. Teraz to te dzieci u was w Okonku, Złotowie czy jeszcze gdzie indziej, one rozrabiają, my chcemy tym dzieciom pomóc. Po to żeby je umieścić w ośrodku, po to żeby miały opiekę. Po to żeby miały fachowców, po to żeby mogły wrócić do społeczeństwa. Jego zdaniem tak to wygląda. Powiedział, że oczywiście podziela obawy mieszkańców, co do odległości ośrodka od szkoły, on się z tym zgadza, że można mieć te obawy. Z tym, że on też jest tu po to, aby ewentualne obawy rozwiać. Jego zdaniem nie będzie dyskusji w takim momencie, kiedy nie chce się przyjąć niczego pozytywnego, co tutaj się mówi. Jeżeli pani dyrektor mówi jak jest w ośrodku, pani dyrektor, która tym ośrodkiem kieruje a pan przewodniczący Rady Miejskiej w Krajence mówi to całkowicie inaczej, że te dzieci maja wpływ nieco inny niż to pani dyrektor przedstawia, która mówi z autopsji. Zaapelował, ponownie o obiektywność, zasugerował wysłuchać jednej i drugiej strony. Przyznał, że oczywiście decyzja będzie należała do radnych powiatowych, którzy będą mieli naprawdę trudną decyzje do podjęcia. Powiedział, że nie chce mówić o stornie ekonomicznej, bo pan przewodniczący tu wspomniał, że czasami te argumenty tu przeważają, może u kogoś innego przeważają u nas one nie przeważają. Przyznał, że również jedną z przyczyn jest to, że jest lokal, zaplecze, są dobrzy ludzie, dobrzy nauczyciele. W tym momencie taki zrodził się pomysł, że w tym miejscu. Poinformował, że oczywiście gdyby dyskutować w inny sposób np. gdyby te obiekty w planie przestrzennego zagospodarowania, który będzie, którego jeszcze nie ma. Gdyby była zgoda na to, że będą to obiekty o innym przeznaczeniu niż obiekty oświatowe, to moglibyśmy dyskutować, ale w tym momencie jest przekonany, bo pani zastępca burmistrza kręciła przecząco głową, że nie ma takiej możliwości. W związku z tym to powiat ma problem, z którym musi sobie poradzić i my musimy to rozwiązać, żeby znowu nie pokazano nam różnych zwinięć z terenu Krajenki. Jak to powiat nie potrafi gospodarować pewnych obiektów. Przyznał, iż to chcą zrobić, mają z tym problem i przyjechali i poinformują jak to wg nich powinno ewentualnie wyglądać. Co do tego, że są obawy to jeszcze raz poprosił żeby zechciano chociaż w 10% wysłuchać tego co mówią fachowcy i w 10% zechciano przyjąć te argumenty, które ze strony pani dyrektor i ze strony powiatu są kierowane. Stwierdził, że ze strony mieszkańców wszystkie obawy przyjął.

 

Andrzej Pietrzak dyrektor publicznego gimnazjum w Krajence, przyznał, że jak zasygnalizował przedmówca problemy wychowawcze są. Nikt nie ukrywa, że takie problemy są w Okonku, Krajence, Złotowie. Zwrócił się do przewodniczącego Rady Powiatu, iż zdaje on sobie sprawę z tego, że osób skierowanych do ośrodka w historii Krajenki, był jeden. Przyznał, że nie jest zorientowany ilu było w przypadku Okonka. Osoby, o których mówił przewodniczący Rady Powiatu, że stwarzają problemy jeszcze się nie kwalifikuje do tego żeby je skierować na ta listę. Tych osób jest 2400 tyle, co gmin wiec średnio przypada 1 osoba na gminę. Nie zgodził się z tym, że są to dzieci na zasadzie, że rodzice nie mogą sobie z nim poradzić i kierują ich do ośrodka. Jego zdaniem z całej rozmowy z panią dyrektor MOS-u, z wywiadu z panią dyrektor gimnazjum, z dokumentacji, z która można się obecnie zapoznać, przekonuje go by uwierzyć słowom pani dyrektor gimnazjum. Wszelkie pisma kierowane do władz powiatu, pisma rady rodziców, dyrekcji podpisane i opieczętowane, są to dokumenty, które można dotknąć. Uważa, że jeżeli teraz dyrekcja szkoły i rada rodziców zabiegają o to by postawić płot, to nie, dlatego, że nie mają innych potrzeb. Tylko chcą po coś ten płot postawić. Przyznał, że u nas też są takie możliwości postawienia płotu. Jego zdaniem, jeżeli doszli do tego wniosku to na pewno nie, dlatego, żeby wydać trudno zarobione pieniądze. Jeżeli dałby wiarę pani dyrektor gimnazjum to z obawą patrzy na takie ewentualne sąsiedztwo. Ponieważ te zniszczenia, o których mówiła pani dyrektor gimnazjum poparte pismami maja miejsce, ma obawy, że i takie rzeczy będą miały miejsce w Krajence.

Nawiązał do sprawy przejęcia obiektów po byłych halach, w planach miało być to zagospodarowane na rzecz gimnazjum, ma obawy, że jeżeli te obiekty zostaną zagospodarowane, to wszystko, co będzie się tam działo będzie przypisywane gimnazjum. Jeśli będą one niszczone to koszty napraw spadną na gimnazjum a także samorząd, ponieważ są placówką samorządową. Zastanawia się czy warto przejąć te obiekty, nie wie czy jest to potrzebne przy zmniejszającej się subwencji. Jeżeli mówi się o ośrodkach i świetlicach to my mówimy o uczniach z naszej gminy. Nawiązał do słów pana przewodniczącego Jasiłka, mamy obiekt, mamy możliwości, ale chyba nie mamy kłopotów i chcemy je sobie sprawić.

 

Rutkowski Henryk mieszkaniec Krajenki powiedział, iż obawia się o bezpieczeństwo swoich dzieci. Jest najbliższym sąsiadem internatu. Prowadzi gospodarstwo jedne z nielicznych i obawia się najgorszego. Poinformował, że pracował 7 lat w dyskotekach jako ochroniarz i wie, do czego jest zdolna trudna młodzież, dlatego bezwzględnie nie zgadza się na ośrodek w tym miejscu.

 

Żujew Elżbieta odniosła się do wypowiedzi pana Jasiłka, który powiedział, że też jest nauczycielem. Zwróciła się z zapytaniem jak ma funkcjonować ich szkoła w czasie przerw jak również w czasie, kiedy dzieci będą czekały na autobus. Dzieci dowożone są z całej gminy i czasami godzinę czy półtora czekają na autobus na terenie szkoły, czy w takiej sytuacji mamy robić za ochroniarzy tych dzieci.

Zwróciła się również do pani dyrektor MOS-u, że nie zaprzeczy wszystkiemu, co mówiła pani dyrektor gimnazjum, że są tam akty agresji, wandalizmu, że jest tam alkohol, że są papierosy. Przyznała, że u nich w szkole też się z tym spotykają, ale nie jest to na aż tak dużą skale. Problemy takie potrafią rozwiązać w swojej szkole, zapewne tak jak i pani dyrektor. Jak mają to robić teraz, jak rozgraniczać, który jest stąd a który z stamtąd i odznaczać na przerwach, kto ma chodzić, która ścieżką.

Odniosła się do wypowiedzi wcześniejszych, że powiat ma problem z internatem i zrobi w nim Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii i do wypowiedzi pana Wojtunia, że bardzo chętnie on by ulokował go w Złotowie. Zaproponowała, więc by zrobić to w internacie rolniczka. Jej zdaniem jest to bardzo dobre miejsce, bo jest to za miastem. Co do monitoringu, że dzieci wychodzą na miasto i jest monitoring, świetnie można widzieć co te dzieci robią. Jest straż miejska, a my mamy jednego strażnika miejskiego i nie wie co zrobi strażnik żeby widzieć co się dzieje z jednej i z drugiej strony Krajenki. Poinformowała, że tu żyjemy i nie mamy kamer by określać, że ktoś wszedł do piwnicy i czy to był nasz mieszkaniec czy wychowanek MOS-u. Skierowała ponowne pytanie do pani dyrektor MOS-u czy naprawdę jest przekonana, że lokalizacja jej ośrodka jest tak świetna, że by jej nie zmieniła.

 

Jolanta Wójtowicz odpowiedziała, że nie wie, co pani Żujew rozumie pod pojęciem świetna lokalizacja, uważa, że to jest dobre miejsce, ośrodek tam funkcjonuje, nic się nie dzieje, przecież nie ma cudownych i świetnych rozwiązań, pierwszy raz słyszy o stawianiu płotu, oczywiście nie pozostawi tego tak bez echa.

 

Żujew Elżbieta zapytała panią dyrektor MOS-u co powie na temat agresji, alkoholu czy palenia papierosów czy tego nie ma w jej ośrodku.

 

Jolanta Wójtowicz odpowiedział, że nie ma alkoholu i narkotyków, ale zdarza się palenie papierosów jak w każdym gimnazjum. Prowadzony jest monitoring, są to działania stałe. Wychowanek ma kontrakt z wychowawcą, ale to są ich działania. Każdy ośrodek może mieć problemy, że są narkotyki, alkohol i papierosy. Każdy ma swoje założenia i system rekrutacji to wina dyrektora, że takich wychowanków przyjął.

 

Radny Powiatowy Wojtuń Zygmunt stwierdził, że nie będzie się długo rozwodził, ale został wyrwany do odpowiedzi. Jest zdziwiony, że pani Żujew wie lepiej, co się w Złotowie dzieje od niego. Polecił, aby poszła do internatu zespołu szkół rolniczych i zobaczyła czy tam jest jakiś pokój czy dwa pokoje wolne. Tam jest internat, tam jest bursa i tam są jeszcze pokoje do wynajęcia hotelowe pokoje i jeszcze jest agencja. Powiedział, że jest tutaj niemile zaskoczony, że od dawien dawna ukrywa się problemy wychowawcze w gimnazjum. Akurat tak się składa, że jego syn i synowa uczą też w gimnazjum. Oni by chętnie zrezygnowali z gimnazjum, bo wystarczy popatrzeć na wyniki nauczania gimnazjum. Jego zdaniem przyczyną tego jest brak dyscypliny na lekcjach. On 42 lata pracował i wie, że dyscyplina jest rzeczą podstawową. Poinformował, ze czasami mówi do syna czy nie może iść do rodzica powiedzieć, że uczeń się nie uczy, że  rozrabia. Syn mu odpowiada, że jak pójdzie to drzwi są zamknięte. Jak pisze pismo to nie odbierają pisma. Tak się męczy, a dzieci w dół lecą. Powiedział, że uważa, iż to jest krzywda dla dzieci takich normalnych, ambitnych. Dwoje dzieci w klasie, troje potrafi rozwalić klasę. Zwrócił się z zapytaniem do zebranych, dlaczego tak mówimy o tym niebezpieczeństwie. Czy to są dzieci trędowate. Powiedział, że mam 8 wnucząt. U nich jest tak, że wejdą do mnie do domu, jeden drugiego szturchnie i już sie kotłują. On z tym wytrzymuje, bo je bardzo kocha. Co mówić o takich innych typkach zabranych z innych miejscowości itd. w wieku lat 13,18. Na koniec powiedział, że jego zdaniem, najgorszą rzeczą, którą mógł ktoś wymyślić to stworzyć gimnazja to jest absolutnie najgorsza rzecz. To tylko idioci mogli wymyślić, a my się z tym męczymy. Powiedział, że nie wie czy zebrani wiedzą, ale były nawet takie odgłosy żeby zlikwidować gimnazja. To jest najgorsza rzecz, my od tego nie uciekamy na razie, ale jego zdaniem potem się to odbija na szkołach ponad gimnazjalnych. Chce się przedłużyć naukę w szkołach ponad gimnazjalnych, liceach do czterech lat, bo licea nie przygotowują do tego. Jak szkoła ma przygotować dzieci z trudnościami, zaległościami, my musimy zrobić coś z tymi dziećmi to są dzieci nasze my za nie odpowiadamy. Powiedział, że też trochę rozumie obawy mieszkańców, ale myśli, że są zbyt wyolbrzymione. Poinformował, że mogą być przerwy nie w tym samym czasie, już jest kontakt ograniczony. Te dzieci przebywają pod opieka 24 godziny oprócz tej jednej godziny a w tej jednej godzinie mogą być monitorowane. Powiedział, że też ma obawy o swoich wnuków jak chodzą normalnie w Złotowie. Jak jego wnuk nastolatek nie wróci do domu to dzwoni np. o godzinie dziesiątej trzydzieści, co się z nim dzieje tak to jest po prostu i nie możemy odstawiać problemu na bok. Powiedział, że powinniśmy dziękować Bogu, że może takich dzieci nie mamy, on takie dzieci widzi wkoło wszędzie.

 

Jerzy Podmokły radny powiatowy nawiązał do wypowiedzi pana Brzezińskiego, który powiedział, że radni przyjechali i jest jednomyślność w tej sprawie. Otóż on chciał powiedzieć, że zadał sobie trud, jest weekend, są wakacje a przyjechał do Krajenki, by zapoznać się z problemem. Jest równie zaskoczony jak i zebrani całą sytuacją. Dotychczas była jakaś mała wzmianka na ten temat, że coś się szykuje, a okazuje się, że sprawa jest bardzo poważna. Powiedział, że szczególnie jako mieszkaniec Złotowa a nie Krajenki musi bardzo ostrożnie podejść do tematu, bo bardzo łatwo jest zafundować sobie czy komuś jakiś problem. Zaapelował do wszystkich radnych, którzy nie są z Krajenki, aby zastanowili się czy w swoim mieście chcieli, aby był taki ośrodek i jak podeszli by do tego problemu. Mieszka koło rolniczka, ma dzieci, które są nastolatkami. Powiedział, że miał problemy, bo z młodzieżą gimnazjalną w okresie dojrzewania, zawsze są trudne problemy.

Powiedział, że takie ośrodki powinny powstawać w kraju, ale nie powinny być łączone z innymi ośrodkami szkolno – wychowawczymi. Jego zdaniem celem takich ośrodków jest odizolowanie tej młodzieży. Tutaj gdybyśmy to wykorzystali to okaże się, że to wbrew intencji. Bo mamy i tą młodzież trudną i tą młodzież, która powinna być w jakiś sposób chroniona.

Powiedział, że zdaję sobie sprawę, że zło czai się wszędzie. W Nowym Dworze sąsiedzi zamordowali sąsiadów. Nie zakłada, że jak założymy ośrodek to zaraz jakieś zło będzie. Chodzi o lokalizację. Jego zdaniem nie jest zbyt trafna i będzie rzecznikiem tego żeby spróbować porozumieć się z gminą Krajenka i w jakiś sposób zagospodarować obiekty internatu. Powiedział, że problem zagospodarowania internatu był motorem tego pomysłu. Powiedział, że nie przyjechali tu nikogo agitować i zadali sobie trud żeby się przygotować do tej dyskusji, bo przeniesie się ona na poziom powiatu. Zaprosił wszystkich na najbliższą sesje i poprosił pana przewodniczącego Jasiłka, żeby poprosił o materiały, które zostały tu pokazane. Gdyż na nim zrobiły duże wrażenie. Skonfrontowanie tych dwóch wypowiedzi daje mu dużo jako radnemu i wszystkim tu zgromadzonym. Ponieważ jest tylko połowa Rady chciałby, aby pozostali radni mieli możliwość zobaczyć to i podjąć decyzję. Sądzi, że nie będzie z tym problemu by mogli wszyscy jeszcze raz to usłyszeć. Powiedział, że pochodzi z rodziny pedagogów. Babcia, matka i siostra byli pedagogami i myśli, że raczej ktoś, kto jest pedagogiem nie robi jakiejś agitacji. Myśli, że wypowiedź była bardzo szczera i pani dyrektor gimnazjum chciała przestrzec przed jakimś błędem. Stwierdził, iż trzeba się dobrze wsłuchać w tą wypowiedź i zastanowić się nad problemem. Problem zagospodarowania internatu jest i było od początku. Sądzi, że nie powinno być problemu by spotkać się w Krajence czy w Złotowie by spróbować znaleźć jakieś kompromis, który zadowoli wszystkich. Nie chciałby by tak szybko podejmowano tą decyzję. Zwołano sesje nadzwyczajną tak jak by ktoś chciał coś przeforsować.

Zaapelował, do pana starosty i pana przewodniczącego Jasiłka, aby tą sesje odroczyć. Dać sobie czas na konsultację. Spotkać się władze powiatu z władzami Krajenki i myśli, że panowie razem będą mogli wypracować jakiś komfort. 30 miejsc nie załatwia problemu jeśli jest tam 300 miejsc. Rozumie, że to uzasadnione są obawy, że jutro statut zostanie zmieniony i będzie tam 100, 150 czy 200 wychowanków. Powiedział, że też nie jest prawdą, że przychodzi tam młodzież bez problemów, przeczytał akty prawne, że kierowana jest tam młodzież decyzją sądu a skoro sąd wyda taką decyzję to od tego nie ma odwołania. Trzeba się pochylić nad problemem. Zakomunikował, że nie chciałby by wynikł z tego problem polityczny, a wynika z tej wypowiedzi, że jest to jakaś kara dla Krajenki. Tym bardziej ostrożnie będzie podejmował tą decyzję ze swoimi kolegami i spróbuje sobie wyobrazić, co by było gdyby ta lokalizacja dotyczyła Złotowa. Jego zdaniem tak chyba każdy powinien to rozważyć.

 

Gniot Piotr podziękował, panu radnemu Podmokłemu za takie merytoryczne, logiczne i rzeczowe wsparcie tego wołania. Powiedział, że też odniósł wrażenie, że jest znaczne przyspieszenie działań. Dlatego w tym tygodniu był wyjazd do Ustki, zebranie materiałów. Siedzenie i szukanie w internecie i dzisiejsze spotkanie. Zwołanie radnych przyjazdy z urlopów, bo bardzo poważnie podchodzimy do tego tematu. Zdziwił się, że pan wicestarosta mówił, że 13 sierpnia jest sesja Rady Powiatu a pan radny mówi, że jest zdziwiony tym tempem postępujących prac. Powiedział, iż boją się tej lokalizacji.

 

Pani Beata Bieńkowska nawiązała do wypowiedzi Pana Wojtunia, który powiedział, że najgorsze, co mogło się zdarzyć to utworzenie gimnazjum. Jej zdaniem najgorsze, co mogło się zdarzyć to utworzenie tego ośrodka obok ich gimnazjum. Zwróciła się również do przedstawicieli powiatu, iż uważa, że zostali, odgórnie ocenieni, że nie chcą tego ośrodka, że są wrogo nastawieni, „nie, bo nie” to wszystko. Przysłuchiwała się tej dyskusji i ma wrażenie, że to przedstawiciele powiatu są nastawienia na tak i nie przyjmują żadnych racjonalnych argumentów. Zwróciła uwagę na to, że wypowiadali się pracownicy gimnazjum i mieszkańcy i pan radny Jerzy Podmokły, widzieliśmy wypowiedź pani dyrektor gimnazjum z Ustki. Jej zdaniem są jakieś dowody, że to nie jest racjonalne rozwiązanie i chyba najgorsze, jakie może ich spotkać. Nie wyobraża sobie żeby jej uczniowie a w przyszłości jej dziecko oglądało te sceny, które przeczytała tutaj w pismach m.in. wspinanie się po piorunochronie, demontowanie chodnika wokół gimnazjum, publiczne obnażanie się, spuszczanie się z pierwszego piętra po prześcieradłach, wieszanie się na rynnach i kierowanie wulgaryzmów pod adresem naszych pracowników. Jej zdaniem to chyba nie o to chodzi. Kiedy patrzy na to tak z boku to jej się wydaje, że ktoś tu komuś chce zrobić na złość. Skoro racjonalne argumenty nie przemawiają i nie ma dla niej innego wytłumaczenia.

 

Sekretarz Gminy Tomasz Ciechanowski poinformował, iż 29.06.2007 roku odwiedził ich na sesji pan starosta Mirosław Jaskólski. Na tamtej sesji zdecydowana większość gości i radnych dowiedziała się o planowaniu utworzenia Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Krajence. Zacytował wypowiedź starosty z tamtej sesji ”nie wiem czy czasami ośrodek taki nie powstanie w Złotowie, bo szukamy różnych rozwiązań, żeby zagospodarować swoje obiekty. Jaka jest propozycja poprosiłem panią dyrektor, aby wpisała to do swojego sprawozdania, aby Rada miała czas by wydać opinię„ chodzi tu o dyrektor Hermanowską. Zacytował inny fragment wypowiedzi starosty” to od państwa zależy czy taki ośrodek może na terenie powstać”. Dzisiaj usłyszeliśmy od pana przewodniczącego Rady, że my nie mamy żadnych merytorycznych argumentów, że merytoryczne argumenty przedstawia tylko pani dyrektor Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Ustce. Merytoryczne argumenty przedstawia tylko pan starosta, czy przewodniczący Rady. Stwierdził, że chyba jest coś nie tak. Pani dyrektor wspomniała, że chciałaby mieć ośrodek położony w ładnym otoczeniu. Złożył propozycje władzom powiatu by ulokować ośrodek na terenie byłego poligonu w Okonku, bo tam jest piękne położenie.

 

Piotr Gniot poinformował, że jest daleki od skanowania jakiejkolwiek lokalizacji, ale twierdzi, że ta jest kiepska. Uważa, że dla niego bomba, ale taka bomba wychowawcza, jaką się podkłada i nie wiadomo, kiedy wybuchnie. Więc mamy prawo się bać.

 

Jasiłek Andrzej powiedział, iż padały do niego pytania, na które chce odpowiedzieć. Pewne głosy, których nie będzie komentował zbyt długo, ale odnieść się do tego musi. Poruszył to, o czym mówił pan Ciechanowski.

Przypomniał, że on apelował cały czas o obiektywizm, prosił o to żeby ich argumenty w postaci tego, co pani dyrektor powiedziała, żeby były, co najmniej przyjęte, żeby tego nie negować, że tak nie jest. To nie jest tak, że jest czarne i białe, to nie jest tak, że tylko pokaz multimedialny jest dobry a to, co oni mówią to, co mówiła pani dyrektor jest złe. Nawiązał do propozycji poligonu w Okonku. Przyznał, że on chętnie byłby pierwszy za tym, gdyby obiekt jakikolwiek był na terenie poligonu. Poinformował, że nie zamierzają tam budować tylko, dlatego że Pan Ciechanowski mówi, aby to było w Okonku. Nie będą ponosić kosztów, bo muszą wykorzystać obiekty, które mają.

Odniósł się do pytania, które zadała pani jak on sobie wyobraża funkcjonowanie. Odpowiedział, iż normalnie, są dyrektorzy. Zarzucił, że zebrani nie chcą przyjąć do wiadomości rzeczy następujących, że na 12 wychowanków jest 2 wychowawców czy 1. Przypilnować 12 osób a klasę to jest różnica. Przyznał, że też jest wychowawcą i ma 27 uczniów w klasie, to jest całkowicie inny problem. Poza tym jego zdaniem obie szkoły powinny taki system funkcjonowania wypracować wspólnie. Przyznał, iż mówi się o idei, a pani chce, aby dał teraz odpowiedz, którymi ścieżkami będą chodzić jedni wychowankowie a którymi drudzy. Powiedział, że nie wie czy tu w gimnazjum jest tak, ale u niego w gimnazjum jest tak, że na przystanek autobusowy to dzieci udają się pod opieką nauczyciela albo wyznaczonej innej osoby. Nie ma tak, że ci, którzy dojeżdżają mogą od tak sobie chodzić. Ze świetlicy bierze ich pani, która pracuje w świetlicy i odprowadza.

Niechciał by wprowadzać tutaj polemiki, przyznał, iż powiedział to żeby zachować normalność. Trzeba sprowadzić do takiego systemu żeby to normalnie funkcjonowało. Przyznał, nawiazując do wypowiedzi pana Andrzeja Pietrzaka, że to nie jest tak, że do tej placówki są kierowani z centralnego rejestru. To tylko w centralnym rejestrze są takie osoby, co nie znaczy, że wszystkie np. jego szkoła nigdy do takiego centralnego rejestru nie kierowała uczniów a uważa, że spora grupka mogłaby tam być.

Jego zdaniem, jeżeli mówi się o statucie, w którym jest zapisane, że zawierany jest kontrakt, miedzy wychowawcą a wychowankiem, albo inaczej placówka może takiego wychowanka nie przyjąć. Nie jest tak, że ktoś kieruje na siłę i jest w tym ośrodku umieszczony. To ośrodek o tym decyduje czy dana osoba będzie przyjęta czy też nie.

Co do zarzutu, że powiela się błędy, odpowiedział, że on nie wie, nie ma w tej chwili oceny merytorycznej i 100% pewności, że istnienie tego ośrodka w Ustce jest błędem. To zebrani o tym mówią i materiał, który przedstawiają. Pani dyrektor całkowicie mówi inaczej, że błędem to nie jest. Oczywiste, że chciałaby lepsze warunki funkcjonowania szkoły. My nie powielamy błędów to, co mówił pan przewodniczący, że wyczytał w internecie. Jaką oni mają wiarygodność co do tych materiałów. No nie jest to tak, nie jest to udowodnione . On też może teraz powiedzieć, że ktoś komuś urwał rękę a potem powie, że się pomylił, że to nie rękę tylko złapał go za ucho.

Jego zdaniem, tak nie można podchodzić do sprawy. Na zapytanie czy chciałby mieszkać w pobliżu. Odpowiedział, że oczywiście jest to problem w ogóle z natury. Zasugerował, aby zadać sobie pytanie czy jest większą bezpieczność, jeżeli ta szkoła będzie 50 metrów, 100 metrów czy 1000 metrów dalej. To przecież przy tym systemie wychowawczym, jaki proponuje ośrodek, to do tego ośrodka musza dotrzeć ludzie.

 Jego zdaniem ten ośrodek zapewnia opiekę i wychowanie tym wychowankom, to ich dzieci gdyby to było z Okonka dotrą do tego ośrodka do was.

Powiedział, że to nie on będzie pilnował naszych dzieci. Przyznał, iż mówi już tak w sposób wulgarny, bo chce przedstawić, że to nie taki tok myślenia, jaki zebrani przedstawiają.

Odniósł się do słów pana radnego Podmokłego, przyznał, że jego głos jak zawsze szanuje, bo jest to glos opozycji. Powiedział, że Rada Powiatu tak się złożyło i tak chciał ustawodawca, że jest organem politycznym. Wybory są polityczne a w związku z tym jest opozycji i koalicja i nie zawsze opozycja musi się zgadzać z koalicją. On się z tym całkowicie również zgadza i szanuje ten głos jako jeden z wielu. Materiały multimedialne, które pan radny zaproponował, aby je pokazać na sesji, przyznał, iż oczywiście będzie do tego dążył, ale w momencie, kiedy zapewni obiektywność z jednej i drugiej strony. Powiedział, że nie wie czy pani dyrektor gimnazjum w Ustce, czy ktokolwiek inny będzie chciał przyjechać na sesję. Poinformował, że na sesji nie może przedstawić materiału jednej strony. Jego zdaniem być może są niektórzy, którzy są bardzo biegli w nagrywaniu, ale to nie jest ich metoda. W związku z tym pani dyrektor tutaj nagrywać nie będą. Powiedział, że, weźmie to pod uwagę, o czym mówił pan radny Podmokły. Jeżeli będzie możliwość zapewnienia na sesji obiektywizmu przekazu informacji to oczywiście jak najbardziej jest za tym. Nie wie czy akurat taka możliwość będzie przesunąć na inny termin, być może, przyznał, że nikt nie mówi o tym, że takie rzeczy się nie zdarzają. Przypomniał, iż powiedział na początku, kiedy zabrał po raz pierwszy głos, że są trudne problemy od tego trzeba zacząć. Jest propozycja powiatu, że chce podjąć taką uchwałę. Otóż pomysł być może zrodził się zbyt późno i być może, że tutaj jest ten pewien pośpiech ze strony władz powiatu. On również wynika z tego, że jeżeli ten ośrodek miałby funkcjonować to niech funkcjonuje przynajmniej na początku roku szkolnego, aby to nie było tak, że ośrodek organizują w marcu tak gwoli wyjaśnienia. Poinformował, że wszystko będzie zależało od radnych, w jaki sposób radni podejdą do problemu. On również tą prośbę i ten wniosek może przekazać. Przyznał, że to przecież z jego wypowiedzi wynikało, że ewentualnie można porozmawiać, co do tego, w jaki sposób zagospodarować budynek internatu. Podał propozycję i zaproponował iść w tym kierunku, ale to musi być wola z obu stron. Przyznał, że będą dyskutować, nie widzi żadnego problemu, tylko, że musi być najpierw propozycja a z ich strony jest propozycja ośrodka i dyskutują. Poinformował, że wszystkie głosy zebranych naprawdę z dużą troską przyjmuje i przez cały czas apeluje o obiektywność i obiektywizm. Czasami też przejaskrawia pewne problemy w momencie, kiedy o czymś mówi, ale jeżeli ktoś mu zwróci uwagę zreflektuje się. Powie, że faktycznie być może nie we wszystkich punktach ma rację.

 

Piotr Gniot powiedział, że przyjmuje do wiadomości, że na 12 wychowanków jest maksymalnie 2 wychowanków, tylko, dlatego, że oni nie stwarzają problemów. Poinformował, że nikt nie kwestionuje na tej sali bytu takich ośrodków, nie słyszał, kwestionuje razem z zebranymi miejsce, lokalizację. Nasze wołanie „nie” jest skierowane na miejsce, nie na sposób, nie na działania pani dyrektor. Przyznał, że jest zainteresowany oddziaływaniem MOS-u na publiczne gimnazjum, bo w obu tych przypadkach można postawić znak równości. Tam też uchwała zapadła w sierpniu 03.08.2004 r. Powiedział, że rozumie przyspieszenie, problemy finansowe tylko, że jego zdaniem akurat ekonomia ni jak się ma do tego problemu.

 

Maciejewska Bogumiła poinformowała, że przysłuchując się tej dyskusji ma pewne obawy jako były nauczyciel, oraz jako radna. Nie pierwszą kadencję jest radną, uczestniczyła również w poprzedniej sesji. Stwierdzenie pana przewodniczącego Rady Powiatu, że owa placówka nie może istnieć z dniem 1 marca. Przyznała, że nie wie czy wynikło to z nieświadomości pana starosty czy było to punktem manipulacji by ich wprowadzić w błąd. Poinformowała, że na poprzedniej sesji padło pytanie do pana starosty, kiedy ta placówka mogłaby powstać. W odpowiedzi pana starosty usłyszeli, że obojętnie, np. luty czy inny czas. Przyznała, że nie wie, kto tu próbuje manipulować. Powiedziała, że słuchając wypowiedzi pani dyrektor ośrodka jak i multimedialnego przekazu, również informacji przedstawionych przez pana Sekretarza, chciałaby pogratulować pani dyrektor, że nie ma problemów takich, które tu znajdujemy, nie potrzebnie obawiamy się czy próbujemy nagłośnić pewna sprawę. Pani dyrektor miała szczęście trafić na wspaniałą młodzież, która przy udziale wspaniałego grona pedagogicznego pracy pani dyrektor potrafi w jakiś sposób zachowywać się poprawnie.

Poinformowała, że ona jak i  mieszkańcy nie wiedzą, jaka młodzież będą mieli. Zwróciła się do pana radnego Wojtunia, który mówił, że to zaszczyt. Powiedziała, że prezenty też bywają czasami uciążliwe. Odniosła wrażenie, że stworzenie takiego ośrodka na terenie internatu byłoby dla nich tym prezentem uciążliwym.

Powiedziała, że pan wicestarosta próbował przekonywać ich. Ona bynajmniej nie dzieli dzieci nasze, wasze, bo uważa, że wszystkie dzieci są nasze. Pan starosta przekonywał, że my nie chcemy, bo tam są dzieci z pewnymi nie domaganiami. Jako przykład podał, swoje dziecko z nie domaganiami słuchu. Przytoczyła przykład swojej koleżanki jeszcze z czasów, gdy chodziła do technikum w Krajence, która była też niesłysząca. Uważa, że wada typy fizycznego a psychicznego to dwie różne sprawy wg niej byłego nauczyciela. Jej koleżanka dobrze sobie radziła, mimo, iż wówczas nie było takiego postępu technicznego jak dzisiaj a mimo wszystko ukończyła technikum i radzi sobie w życiu. Dla niej nie jest to porównywalne, dziecko z wada słuchu a dziecko z zaburzeniami natury emocjonalnej.

 

Andrzej Jasiłek sprostował, bo przyznał, że faktycznie z jego strony nie precyzyjnie się wypowiedział, co do terminu otwarcia ośrodka. Poinformował, że problem jest następujący, iż pan starosta miał racje, że to można w każdym terminie. On mówił o tym żeby to był wrzesień, październik a nie marzec czy kwiecień tylko z tego względu, że nauczyciele i ci, którzy znają się na oświacie wiedzą, w czym rzecz. To są plany nauczania, to są programy, podział godzin, kadra itd.

Przyznał, że kadry w marcu czy w lutym nie znajdą, żeby otworzyć ośrodek, że jeżeli ośrodek będzie od września czy października to wtedy mogą kadrę zatrudnić na cały rok szkolny, mogą tworzyć programy itd. Przyznał, że pan Starosta miał racje a on tutaj być może modne myślowe skróty zastosował.

 

Wicestarosta Ryszard Goławski stwierdził, iż ta dyskusja merytoryczna trwa dość długo. Powiedział, że pani dyrektor, która jest tu dzisiaj, serdecznie jej podziękował. Stwierdził, że na pewno nie myślała, że będzie tutaj atak na jej ośrodek. Powiedział, że to, o czym mówił przewodniczący Jasiłek on też zaapelował o obiektywizm. Nie może być tak, że nagranie pana przewodniczącego, pana Burmistrza i pani dyrektor gimnazjum są prawdziwe a wypowiedzi pani dyrektor ośrodka, merytorycznie są nie prawdziwe. Powiedział, że mogą zrobić, że pan starosta pojedzie do pani dyrektor ośrodka i nagra podobne nagranie. Na sesji Rady Powiatu, jak zaproponował pan radny Podmokły puścimy dwa felietony filmowe, i radni będą się zastanawiać, który jest bardziej wiarygodny, a który mniej wiarygodny. Tu jest właśnie obiektywizm, skoro pan się domaga żeby taki felieton puścić, to my musimy puścić drugi felieton, żeby radni zanalizowali właśnie ten obiektywizm. Stwierdził, iż pani dyrektor ma swoje obowiązki i dzisiaj przyjechała po to żeby meritum przedstawić. Wie, że nie jest łatwą sprawą przekonać wszystkich na dzisiejszym spotkaniu, za tym. Radni na ten temat na sesji będą dyskutować, co z tej dyskusji wyjdzie okaże się.

Zwrócił się do Pani przewodniczącej Rady Miejskiej, iż on tutaj przywołał przypadek swojego syna nie, dlatego żeby się chwalić, że jakieś ma osiągnięcia, ale przede wszystkim zasygnalizować, że są klasy integracyjne. W tych klasach integracyjnych są bardzo dobre wyniki wiec nie apelował tylko sygnalizował. To, że ta młodzież, która w tym ośrodku się znajduje to nie jest młodzież z wyrokami o tym nie mówił. Zapowiedział, że nie będzie wracał do tego, bo to właśnie dyrektor tejże placówki selekcjonuje młodzież, którą przyjmuje. Jeżeli będzie miała wyroki to ich po prostu nie przyjmie i na tym to polega żeby tą selekcje dyrektor ośrodka robił i analizował.

Do Pana radnego Podmokłego powiedział, że gdybyśmy, tak dyskutowali otóż to w mieście Złotowie nie mogłoby być aresztu śledczego. Ośrodka szkolno – wychowawczego w Jastrowiu. Nie mogłoby być a co się planuje zakładu karnego w Debrznie wsi.

Uważa, że wszędzie są obawy, pewnie są obawy, bo coś się może dziać. Przed problemami nie można uciekać. Gdzieś takie obiekty muszą być lokalizowane. Sam pan radny dobrze wie, że Rada Powiatu pierwszej kadencji przekazała budynek pod sąd żeby zwiększyć tam areszt śledczy, bo takie są plany. Po to żeby się ludzie buntowali, otóż nie. Po to, aby problem rozwiązywać na miejscu, ale tam gdzie są ku temu warunki gdzie są ku temu obiekty.

Odpowiedział panu sekretarzowi Ciechanowskiemu, po co budować obiekty w Okonku. Zbudujmy je gdzieś w super eleganckim terenie. Budujmy, ale, po co budować skoro są obiekty do zagospodarowania.

Zwrócił uwagę, że dyskusja przekonywania radnych powiatowych pomału powinna zbliżać się ku końcowi. Poinformował, że to, co powiedział przewodniczący, że jest sesja, my na sesje zapraszamy. Nie chciałby żeby dzisiaj wyjeżdżali z Krajenki jako radni powiatowi w takim o to przekonaniu, że ja nie lubię Krajenki. Przyznał, że on lubi Krajenkę często przez nią przejeżdża, dlaczego ma jej nie lubić. Jest to 8 gmina w naszym powiecie. Trzeba się cieszyć, że ta dyskusja jest, my przyjechaliśmy do Krajenki teraz zaprasza żeby przyjechano do nich.

 

Radna Mila Małgorzata powiedziała, że nie miała komfortu by dokładnie przestudiować temat Ośrodków Socjoterapii. Z tego względu, że o dzisiejszej sesji dowiedziała się wczoraj o godzinie 18.00. Ma o to żal, bo w dobie telefonu i internetu ta informacja mogła do niej wpłynąć wcześniej. Ponadto nie otrzymała żadnych materiałów i korzysta z materiałów, które też znalazła w Internecie. Znalazła materiały, które przedstawiają w nieco innym świetle te ośrodki socjoterapii. Pokazywano również osiągnięcia tej młodzieży, tych dzieci, które udało się wyprostować. Powiedziała, że istnieje ośrodek socjoterapeutyczny w Warszawie, do którego chodzą faktycznie dzieci z zaburzeniami emocjonalnymi. Dzieci, które w normalnej szkole nie mogły znaleźć miejsca. Wagarowały, bo normalny system szkolny w jakiś sposób im nie odpowiadał. Dzieci, które w tym ośrodku mogły jakoś swoje emocje wyrażać, którym pracownicy ośrodka pokazali, co zrobić ze swoją agresją. Część tych dzieci pokończyła szkoły ponad gimnazjalne, pozdawała matury i w tej chwili studiuje.

Podziekowała, pani dyrektor ośrodka za przyjazd do Krajenki i poświęcenie swojego wolnego czasu, przedstawienie swojego stanowiska.

 Uważa, że podczas tej dyskusji było wiele zarzutów, że jest to młodzież trudna, młodzież zła. Myśli, że nie są to aniołki, uważa, że nie będzie tam żadnego aniołka, że będą to dzieci z problemami. Te problemy również mają w gimnazjum, szkole podstawowej i ponad gimnazjalnej. Powiedziała również, że usłyszała tutaj takie słowa jak; pępki. Pępki występują również w szkole, w której uczy. Podejrzewa, że też występują w gimnazjum. Zniszczenia otoczenia szkoły?. Nie ma jeszcze u nas ośrodka socjoterapeutycznego a pamięta sytuacje jak w któryś poniedziałek, po weekendzie okazało się, że teren wokół zespołu szkół, w którym pracuje został zniszczony. Przyznała, że te problemy są. Publiczne palenie papierosów?. Powiedziała, iż nasza młodzież też pali papierosy, można nawet powiedzieć, że publicznie, bo odbywa się to na przystankach autobusowych, czy popołudniami widać młodzież palącą papierosy. Przyznała, że muszą sobie radzić z problemami, nie mówiąc, że nasza młodzież nie pali a tamta pali. Wybijanie szyb?. Uważa, że młodzież od zawsze próbowała rozrabiać i problem wybijania szyb był. Jej zdaniem również gimnazjum może się o tym przekonać. Te sąsiadujące hale to przecież nie nauczyciele wybijali szyby tylko zapewne młodzież. Picie alkoholu?. Jej zdaniem młodzież ma to do siebie, że eksperymentuje, zdarza się picie alkoholu, młodzieży i dzieciom, którzy maja dobre wzorce wynoszone z domu, w zależności od środowiska. Uważa, że powinniśmy iść w tym kierunku, żeby nie zamykać się na ten ośrodek, że fajnie by było gdyby taki ośrodek był, ale gdzieś daleko byle nie u nas. Zgodziła się ze swoim przedmówcą, lokalizacja aresztu, lokalizacja zakładu karnego, faktycznie dobrze by było gdyby takich instytucji nie było blisko nas. Niestety żyjemy w 21wieku i trzeba gdzieś te instytucje lokalizować.

Uważa, że w gimnazjum publicznym jest kadra doświadczona, pedagodzy mądrzy, którzy sobie poradzą z takimi problemami. W ośrodku, również będą zatrudnieni nie przypadkowi ludzie tylko tacy, co się na tym znają. Sądzi, że praca pedagogów z ośrodka i ze szkoły mogłaby dużo zrobić dla naszej młodzieży. Musimy również pokazać to, że potrafimy zaopiekować się kimś innym, że potrafimy komuś pomóc. Poinformowała, że mówi się, ta młodzież, zła młodzież, niedobra młodzież. To może spotkać każdego rodzica, że stara się, chce wychować, bo który rodzic chce źle wychowywać dziecko. Bo każdy rodzic chce, aby dziecko wychować na dobrego człowieka, żeby było jak najlepsze, ale nie zawsze wychodzi.

Poinformowała, że ma żal, że o powstaniu ośrodka nie wiemy od wczoraj, czy od 30 lipca. Problem został ujawniony na sesji 29 czerwca przez pana starostę, ale również wcześniej ten problem, o tym pomyśle, propozycji powstania takiego ośrodka pisała lokalna prasa. Ma żal, że to odłożono i zrobiono to wszystko tak na szybki wyjazd. Dlaczego nie zaproponowano im radnym, aby pojechali do Ustki, żeby też zobaczyli jak to tam wygląda. W tej chwili mają wyciągnąć wnioski podejmować decyzję, wydawać decyzje na podstawie czyichś opinii. Przyznała, iż żałuje, że nie mogła pojechać do Ustki i zobaczyć na własne oczy.

 

Piotr Gniot poinformował, że nie ma takiej możliwości i długo nie będzie, bo nigdy nie zobaczymy pełnego obrazu. A to przyspieszenie wynikło z tego, iż dlatego my przyspieszamy, bo Rada Powiatu tak przyspiesza. Pan przewodniczący powiedział jest koncepcja organizacji, to czasu nie ma. Przyznał, że też w gazecie wyczytał, to, co pani Mila wyczytała, ale kiedy, w zeszłą środę, że zarząd powiatu przy deklaracji pana starosty. Myślał, że 29 czerwca, jeszcze wcześniej pojedziemy do Ustki jak będzie funkcjonował ten ośrodek, zobaczymy. Dzisiaj pani dyrektor zaprezentowała osiągnięcia swoich wychowanków. On w nie wierzy, nikt tego nie kwestionuje, ale technicznie było to nie możliwe.

Zapytał, co by się stało gdybyśmy nic nie zrobili nie posiedzieli, nie poszukali, nie poklikali w internecie. Wiadomo, że czując obawy szuka złych negatywów. Wiadomo, że są osiągnięcia i różne sposoby na temat kwestii tego rozporządzenia. Jego zdaniem, jeśli mówimy o rekrutacji do ośrodków specjalnych. To do ośrodków, który jest w Jastrowiu traktuje rozporządzenie, które mówi o rekrutacji i jest tam 12 rodzajów schorzeń, 12 rodzajów dzieci i młodzieży, które się kwalifikuje to tego rodzaju ośrodków, z różnymi dysfunkcjami, tymi intelektualnymi też. Do MOS-u jest jeden, jeśli dobrze pamięta w § 24 jeden jedyny określający rodzaj młodzieży kwalifikowanej do MOS-u. Uważa, że absolutnie nie powinniśmy dyskutować o jakiś ośrodkach specjalnych, bo to nie jest ten problem. Problem jest MOS-u i tej lokalizacji.

Stwierdził, iż zmierza się powoli do wypracowania stanowiska i apelu. Poprosił kolegów radnych by skorzystali z obecności pani dyrektor i zadawali pytania, co do MOS-u w Ustce.

 

Grześk Piotr powiedział, że z tej całej dyskusji wyciągnął trzy wnioski. Istnienie takich MOS-ów jest potrzebne i nie ulega to wątpliwości. Lokalizacja jest błędna. 300-tu osobowy internat nie powinien nawet tu ekonomicznie być przekazany pod MOS, gdzie ma być przeznaczony dla 30 osób. Dlatego zwrócił się z zapytaniem do pana starosty czy jeszcze jakiekolwiek inne obiekty były brane pod uwagę, jeżeli tak to, jakie.

 

Pan Gniot zadał pytanie panu wicestaroście, czy powiat po prostu musi posiadać taki ośrodek. Bo parcie na ten MOS jest dla niego nie zrozumiałe. Jeśli ich jest 12 w Polsce, w województwie wielkopolskim nie ma żadnego, no wiec czy powiat musi go mieć.

 

Pan Ryszard Goławski powrócił do pomysłu miejsca w rolniczaku. W rolniczaku miejsca nie ma. W związku z tym, że w jednej części mieści się agencja restrukturyzacji, ośrodek doradztwa rolniczego, wielkopolska izba rolnicza-biuro powiatowe. Jest kilka pokoi takich hotelowych gdzie mieszka młodzież z kolegium języków obcych. W drugiej części internatu jest młodzież szkolna. W dalszej części powiatowy lekarz weterynarii i nie wchodzi w rachubę, żeby tam lokalizować MOS. Innych pustych obiektów powiat nie ma, mieli obiekt na bazie połączonych szkół w Jastrowiu i o tym przewodniczący Rady mówił. Przeniesiono ośrodek szkolno wychowawczy z Piecewa do Jastrowia. W Piecewie powstał zamiejscowy odział szpitala ds. uzależnień. Powiat nie ma innych obiektów, które mógłby zaproponować. Na pytanie czy musi powstać ośrodek, odpowiedział, że nie, nie musi, ale jak jest możliwość powstania, to, dlatego Rada na ten temat dyskutować będzie 13 sierpnia. Stwierdził, że zebrani na pewno uczestniczyć będą w tej sesji. Powiedział, że przewodniczący zapraszał i on w imieniu starosty zaprasza. Stwierdził, że będzie jeszcze okazja na te tematy dyskutować i może dojdzie do takiej sytuacji, że przyjęte będą argumenty merytoryczne, bo takie przede wszystkim. Zaapelował żeby nie robić z tego wielkiej polityki, to nie jest decyzja polityczna, to jest decyzja merytoryczna. Zwrócił się do przewodniczącego, czy musi czy nie musi. Stwierdził, że musów nigdzie nie ma, ale też nie można uciekać od problemów, żeby pozbawić naszą młodzież. Nie można mówić, że tu naszej młodzieży nie ma. Jak powiedział pan dyrektor gimnazjum, ta młodzież jest tylko dyrektorzy nie zgłaszają lub sobie radzą, dobrze radzą. Jeżeli będzie ośrodek socjoterapii to poradzą sobie lepiej. Zasugerował, aby zwrócił uwagę jak funkcjonują Ośrodki Socjoterapeutyczne w powiatach, gdzie gminy łożą na to pieniądze. Funkcjonuje to, próbują tej młodzieży wychowawczo pomóc. Powiedział, że obawy zebranych, radni analizują i wierzą w to, że obawy są słuszne ich argumenty może mało przekonujące. Nie chcieliby wyjechać stąd w atmosferze jakiejś wojny. Poinformował, że jest dyskusja merytoryczna i oby tych dyskusji nie tylko nad powstawaniem takiego ośrodka, ale i nad dyskusją rozwoju samorządów i samorządu powiatowego też takie dyskusje były. Uważa, że jeszcze będzie dyskusja. Nie wie czy pani dyrektor będzie chciała zabrać głos, żeby państwa przekonywać czy przekazywać te argumenty. Zarząd powiatu stoi na tym stanowisku, że nie bójmy się brać spraw w swoje ręce. Nie raz zostało powiedziane przez pedagogów i wychowawców, którzy na pewno z wychowaniem i z taką młodzieżą na powiecie złotowskim też dadzą sobie radę.

 

Pan Jerzy Podmokły powiedział, że nie chciałby, żeby tą dyskusję przenieść na poziom polityczny, a jego zdaniem są takie zakusy. Miała to być dyskusja merytoryczna i chciałby żeby taka była. Przyznał, że w międzyczasie rozmawiał z panią dyrektor ośrodka i dowiedział się, że 20% młodzieży ośrodka to młodzież z powiatu a reszta to młodzież z poza. Jego zdaniem zadaniem powiatu jest rozwiązanie problemów lokalnych o zasięgu powiatowym, a nie, że robimy dobrze dla całego województwa. Jeśli mamy 20 czy 10 % będziemy mieli taki problem to 3 do 5 osób jest problemem powiatu. Reszta to będzie import z innych miast, młodzieży zdemoralizowanej z Poznania, czy innych miast, na nasz teren. Przyznał, że jeżeli chce się rozwiązać problem to on cały czas mówi, że problem można rozwiązać. Jeżeli usiądzie zarząd powiatu złotowskiego z zarządem gminy Krajenka, być może można przekazać ten obiekt Krajence na jakieś inne potrzeby mieszkańców, być może będą to mieszkania. Jego zdaniem każdy samorząd powinien szanować drugi samorząd, ponieważ nie ma podległości samorządu gminnego do samorządu powiatowego. Jego zdaniem to są partnerzy, jeżeli są jakieś animozje to trzeba usiąść porozmawiać i sprawę załatwić. Co do aresztu to powiedział, że ma kancelarię blisko aresztu. Tam ludzie jak przyjeżdżają z Czarnego są konwojowani. Tam jest 10 uzbrojonych antyterrorystów, brama otwierana jest specjalnym kodem, strażnicy z bronią. Widział to, bo jego kancelaria jest 50 m od tego aresztu. Co by było gdyby ci osadzeni mięli przepustki, gdyby spacerowali po Złotowie. Uważa, że mieszkańcy zaraz by reagowali i zarządzono by jakieś referendum w tej sprawie. Areszt w Złotowie ma tradycję, teraz aresztów nie lokalizuje się w centrum miasta. To jest bardzo ładny obiekt i kiedyś być może za czasów niemieckich ktoś wpadł na pomysł, kiedy miasto nie było jeszcze tak rozbudowane i tak zostało. Mieszkańcy zapewne by nie chcieli wokół siebie aresztu, ale on z dobrodziejstwem inwentarza został nam przekazany. Jego zdaniem ta sytuacja nie jest porównywalna, tam młodzież będzie mała ze sobą kontakt i jest jeszcze czas, żeby temu zapobiec, usiąść do stołu negocjacji obu zarządów. Jego zdaniem nie będziemy robić tutaj dobrze dla całego województwa.

 

Tomasz Ciechanowski zwrócił uwagę, że dużo różnych słów wypowiedział pan wicestarosta i pan przewodniczący. Mówili, że przed problemami nie można uciekać. Jak najbardziej się z tym zgodził. Pan przewodniczący mówił, że trzeba obiektywnie podejść do sprawy. Zadał pytanie jak jest zachowany obiektywizm, jak chce się tylnymi drzwiami, wywołać uchwałę o utworzeniu Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Krajence. Mówi się o obiektywizmie, realizmie, chociaż padły tu słowa z ust pana przewodniczącego, zmanipulowana wypowiedź, jeżeli chce się coś narzucić społeczności lokalnej. 29 czerwca br. starosta poinformował, że powstanie taki ośrodek. Później dowiedzieliśmy się z prasy, że zarząd powiatu przyjął projekt Uchwały o powołaniu Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii. Gdzie wiec tu jest obiektywizm, jak już cytował pana starostę, że może w Złotowie a może tu. Powiedział, że odniósł wrażenie, że z góry było już wiadome, że ten ośrodek ma powstać w Krajence. To, co było mówione przez pana starostę, było tylko mydleniem oczu nam w czasie. Są wakacje szybko przegłosują podejmą uchwałę i wszystko gra. Odniósł wrażenie, bo zacytował wypowiedź pana starosty z poprzedniej sesji „ja w starostwie mam takie dwie osoby po resocjalizacji, ludzie już zgłaszają się do pracy” jego zdaniem świadczy to o tym ze 29 czerwca sprawa została już przesądzona, rozpoczął się nabór kadry do tego ośrodka i mówimy tu o obiektywizmie. Przytoczył jeszcze słowa wypowiedziane przez pana przewodniczącego, ż on nie będzie pilnował naszych dzieci.

 

Radna Winke Joanna skierował wypowiedź do pani radnej Mili. Skoro są już na naszym terenie papierosy, alkohol, wybijanie szyb to czy nam jest potrzebne 30-40 dzieci, którzy maja takie tendencje. Jej zdaniem chyba nie. Zwróciła się z zapytaniem do pana Wojtunia, który powiedział, że jego syn uczy w gimnazjum i ma problemy z jednym dzieckiem, gdzie nie może się skontaktować z rodzicami. Czy jego syn chciałby pracować z takimi dziećmi, teraz ma 1czy 2, a co dopiero 12-stu. Sądzi, że na pewno nie, skoro jego dzieci nie chcą pracować z normalnej klasie gdzie jest jedno czy dwoje takich dzieci to, co dopiero z młodzieżą, z która są problemy.

 

Piotr Gniot poinformował, że nikt z kadry pedagogicznej nie cieszy się z takiego prezentu. Jeszcze nie wiemy, co będzie, bo decyzja zapadnia 13 sierpnia.  Zaproponował, aby wykorzystać to, że w tej chwili mamy właśnie możliwość, dajemy sygnał samorządu Krajeńskiego, że z lokalizacją się nie zgadzamy. Stwierdził, że dyskusja zbliża się do końca. Sformułuje, więc stanowisko i apel do radnych powiatowych i postara się żeby to wpłynęło na ręce pana przewodniczącego Rady Powiatu. Poinformował, iż jest jeden głos radnej Mili, że nie widzi w tym problemu. Pewnie, dlatego, że szkoła średnia jest dalej, a gimnazjum naprzeciwko

 

Pani Bieńkowska zwróciła się z zapytaniem do pani radnej Mili, bo zauważyła, że radna Mila jest zwolenniczką utworzenia tego ośrodka. Czy konsultowała swoje stanowisko z mieszkańcami Skórki, bo mnóstwo dzieci jest właśnie ze Skórki. Czy to jest jej osobiste zdanie, czy zdanie jej wyborców.

 

Radna Mila ustosunkowała się do zapytania pani Bieńkowskiej i odpowiedziała, że nie konsultowała swojego stanowiska, chociażby z tego względu, że nie miała technicznie takiej możliwości. Nawiązała do swojej wcześniejszej wypowiedzi, że o sesji dowiedziała się wczoraj o godzinie 18.00. Dzisiaj, od 7.30 pracowała, musiała się zwolnić z pracy po to żeby przyjechać na radę, spóźniła się na tą radę wiec jest to tylko jej stanowisko, a nie stanowisko wyborców. Nie wie jakie jest ich stanowisko czy są za, czy są przeciw. Jeżeli jako wyborców można uznać jedną z jej sąsiadek i męża to oni akurat podzielają jej zdanie, ale z wyborcami na ten temat nie rozmawiała. Powiedziała, że padło tu takie stwierdzenie, że jest zwolenniczką. Odpowiedziała, że jest zwolenniczką aczkolwiek wie, że to jest rozsądna decyzja. Jeśli taka decyzja zapadnie i ten ośrodek zostanie utworzony, na pewno nie będzie to bajka, nie będzie to łatwa praca. Będzie to bardzo trudna praca dla nauczycieli pracujących w tym ośrodku i będą musieli się otworzyć nauczyciele gimnazjum publicznego i nie tylko, ale również nauczycieli z innych szkół. Bo te dzieci będą u nas Krajence, będzie to wyzwanie nie tylko dla tych nauczycieli, ale i dla wszystkich nauczycieli ze wszystkich szkół naszej gminy.

 

Piotr Gniot w odpowiedzi stwierdził, iż problemy bycia na sesji czy nie rozpatrywać się powinno przed wyborami, decydując się na wybory. Jeśli ktoś jest radnym wybranym darzy się zaufaniem taka osobę, może tu wskazać wielu. Poinformował, że przerwał urlop w środę by pojechać do Ustki, przerwał urlop dzisiaj. Przyznał, że każdy ma jakieś obowiązki. Zdaje sobie sprawę, że jeżeli dam się wybrać to nie ma miodu bycia radnym. To są obowiązki, to są trudne rzeczy. Radny Anatol wrócił z Braniewa, radna Bogusia z zielonogórskiego. Wielu dzisiaj zakłóciliśmy system i organizację wypoczynku to są konsekwencję.

 

Mila Małgorzata odpowiedziała, że ona się od żadnej pracy nie odżegnuję. Przypomniała, że obowiązuje w naszej gminie statut. Przed wyborami przeczytała ten statut i m.in. w punkcie o tym jak są zwoływane sesje przeczytała, że co najmniej z 7 dniowym wyprzedzeniem. Ta sesja z pisma, które dostała data na piśmie była 30 lipiec, czyli od 30 do dzisiaj nie ma 7 dni. Przyjechała na tą Radę zostawiła wszystko. Jeśli byłaby poza Skórką nie miałaby fizycznie takiej możliwości, bo po prostu o tej radzie by nie wiedziała, dlatego jak powiedziała, są telefony, internet, mogła otrzymać informacje telefoniczną czy emailową 30 lipca. O tym, że ma dzisiaj otrzymać materiały odnaleziono ją telefonicznie. Powiedziała, że nie chciałaby, żeby myślano, że się miga od swoich obowiązków i pracy. Chce pracować i pracuje, ale uważa, że prawo stanowione tutaj przez gminę również trzeba tu stosować. Problem nie pojawił, się wczoraj czy przedwczoraj, przecież czytamy gazety, nie mówiąc o tym, że pojawił się 29 czerwca i nie musieliśmy mieć tak długiej przerwy. Mogliśmy na ten temat już wcześniej pracować.

 

Pani Żurek Krystyna nauczyciel gimnazjum publicznego w Krajence. Powiedziała, że jej zdaniem, jeżeli pani Mila nie wiedziała, że jest zebranie i nieprzygotowała się do tego zebrania i nie wie, jaki to ma być ośrodek to nie powinna w tej sprawie zajmować głosu. Zasugerowała, aby poczytać, co to znaczy, co to jest za ośrodek. Przypomniała, że pan przewodniczący już powiedział, że jeden punkt decyduje, jeden paragraf, jakie dzieci przychodzą tutaj. Uważa, że zostało powiedziane już chyba wszystko i należałoby obiektywnie podejść do sprawy i to rozwiązać. Jej zdaniem nie potrzebne są już te wszystkie dyskusje, które teraz prowadzimy.

 

Pani Mila zwróciła się do pani Żurek, że gdyby słuchała jej wypowiedzi to mówiła, że się przygotowywała. To nie jest tak, że dzisiaj przyszła na obrady sesji i nic na ten temat nie wie. Również szukała w internecie i znalazła inne artykuły, które wypowiadają się w sposób bardziej pozytywny na sposób działania takiego ośrodka. Artykuły, że są ludzie, którym te ośrodki pomogły. Czyli się do sesji przygotowała, nie przyszła nieprzygotowana.

 

Piotr Gniot poinformował, że założeń negatywnych MOS-ów nie znalazł nigdzie. Chciałby przestrzec przed jakimś złym zrozumieniem albo zbyt daleko idącym. Wpływ Rady Miejskiej, samorządu miejskiego, rady pedagogicznej, mieszkańców, rodziców, rady rodziców, wpływ medialny jest pokazaniem naszych obaw. Wypracujemy, tu jakieś stanowisko, stanowisko tej Rady żeby stanowisko tego samorządu było jasne i przejrzyste. Nie stoimy gdzieś w rozkroku, że chciałbym a boje się. Są trudne chwile, trudne decyzje i trzeba zgodnie z własnym sumieniem stanąć na stanowisku. Zaapelował do radnych o taka a nie inna decyzję. Powiedział, że decydują tutaj wolę do stanowiska. Starosta obiecał, że weźmie to pod uwagę uwagę. Robimy wszystko jego zdaniem i zdaniem pana Burmistrza wszystko to, co należy zrobić, jeszcze przed. Aby potem kadra pedagogiczna nie stanęła na sesji i nie powiedziała, co wyście zrobili „nic”. My nic nie wiemy wy nic nie wiecie a coś się stało, dlatego tu jesteśmy. Wystarczy spojrzeć na daty 6 sierpnia, pan starosta tutaj powiedział, 13 sierpnia kolejny poniedziałek czy my mamy jakiś czas.

 

Wicestarosta Goławski powiedział, że zarząd się zbiera 7 dni przed sesją, by przewodniczącemu Rady taka uchwałę zarządu przygotować. To nie jest prawdą panie sekretarzu, że już pan starosta zaczął rekrutację. Przyznał, że wie, że pan sekretarz ze starostą Jaskólskim lubią coś tam sobie pisać, ale to już ich sprawa. On uważa, że rekrutacji nie było. Zarząd 6 sierpnia się zbiera, jeszcze też nie wiadomo jak to tam na tym zarządzie będzie. Niemniej jednak uchwała będzie przygotowana, w związku z tym, że 7 dni przed sesja przewodniczący musi dostać to do siebie i taka jest kolej legislacji uchwały. Uważa, że to, że dzisiaj tu jesteśmy to świadczy o tym, że dyskutujemy, to bardzo dobrze.

Podziękował Pani dyrektor ze zechciała przyjechać, że zechciała przedstawić meritum sprawy. Powiedział, że nie chce tutaj dyskutować czy jedna czy druga pani dyrektor ma rację. Niemniej jednak ta dyskusja merytoryczna przydała się i państwu jako radnym i przewodniczącemu też troszeczkę żeśmy rozjaśnili. Poinformował, że naprawdę wszyscy wiemy, że to nie jest łatwa decyzja. Jak by to była łatwa decyzja to byśmy tu nie siedzieli tyle godzin i nie dyskutowali. Jest to ciężka decyzja zarówno dla Rady miasta i gminy Krajenka i nie będzie to łatwa decyzja dla Rady Powiatu. Powiedział, że myśli, że na sesji powiatowej argumentów trochę dołożą, bo będą na swoim terenie, to będą mocniejsi troszeczkę i będziemy dyskutowali dalej. Przyznał, że ma takie wrażenie żeby zakopać topór wojenny przytoczył na myśl topór z herbu Krajenki. A przecież my nie wojujemy my dyskutujemy tam gdzie dyskusja jest merytoryczna.

Panu przewodniczącemu podziękował w imieniu radnych za zaproszeni, za podjęcie meritum, bo właśnie tak jest jego zdaniem, że samorządy dyskutują, jeżeli są trudne decyzje. Powiedział, że decyzji w tej kadencji i w poprzedniej kadencji powiat mało nie miał a te decyzje okazały się decyzjami trafnymi i ma nadzieje, że i ta decyzja jak zostanie podjęta okażę się decyzją trafną. Jak ją zanalizujemy za kilka lat to powiemy sobie, dobrze że ta dyskusja była a ośrodek się sprawdza. Ma naszą młodzież i nie tylko i będzie możliwość w ładnym ośrodku się edukować i wychowywać.

 

Przewodniczący Rady Miejskiej poinformował, że czyta miedzy wierszami i obiecuje, że kos na sztorc nie będziemy osadzać, bo historia zna już takie przypadki, w naszej walce o słuszność sprawy.

Na zakończenie punktu 2 odczytał proponowany tekst stanowiska.

Do proponowanej wersji stanowiska nie wniesiono uwag.

Głosowało 14 radnych.

Stanowisko stanowi załącznik do niniejszego protokołu.

Rada Miejska w Krajence 11 głosami za, przy 2 głosach wstrzymujących i 1 przeciwnym przyjęła proponowaną wersję stanowiska.

 

Przewodniczący Rady Miejskiej zaproponował, reagując na oddziaływanie społeczne rady pedagogicznej, rodziców, mieszkańców, sąsiadów, wywołanie apelu. Apelu o zaniechanie działań dotyczących utworzenia Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Krajence, aby Rada Miejska taki apel wystosowała. Przeczytał proponowaną formę apelu

Do proponowanej formy apelu nie wniesiono uwag.

Głosowało 14 radnych.

Apel stanowi załącznik do niniejszego protokołu.

Rada Miejska w Krajence 12 głosami za, przy 1 głosie wstrzymującym i 1 przeciwnym przyjęła proponowana wersje apelu.

 

Radny Kania Henryk powiedział, iż chciały powiedzieć parę słów podsumowania. Padły tu różne stwierdzenia m.in. gry politycznej, waśni między Starostą a Burmistrzem. Kilka razy na sesjach zwrócił na to uwagę, że jest taka waśń między panem Starostą a naszym panem Burmistrzem. Padło tu kilka razy, dzisiaj też, że starostwo, radni powiatu przygotują nam prezent, że mimo naszych apeli, chęci, ten prezent dostaniemy, że zostanie to u nas powołane.

Zaapelował do radnych powiatu jak również do samorządu gminy, żeby propozycje pana przewodniczącego Rady Powiatu żeby wystąpić z jakaś propozycją z naszej strony. Zwrócił się do Burmistrza, że może zarząd powiatu nie ma tu jakiegoś pomysłu innego jak stworzenie tego ośrodka. Jest to budynek zarządzający przez oświatę i nie można tam czegoś innego przeforsować jak czegoś związanego z oświatą. Dlatego być może ma ktoś z zarządu gminy jakiś pomysł. Powiedział, że do posiedzenia zarządu czy na najbliższej sesji, do 6 sierpnia jest jeszcze czas można wystąpić z jakimś pomysłem, propozycją, by nie było, że macie ten prezent, którego bardzo nie chcieliście. Uważa, że w jego odczuciu jako radnego przysłuchując się wypowiedziom radnym powiatu, że jest tam opozycja, że jest tam rozgrywka polityczna. Słuchając radnych powiatowych odnosi wrażenie, że to już jest przesądzone, przeforsowane, że to już tak będzie, nic innego nie będzie. Zaapelował, do zarządu gminy, że jeżeli jest jakiś pomysł, zorganizowania czegoś innego, wykupienia tego to pan starosta powiedział wyraźnie, że nie musi być tworzony ośrodek. Zagrożenia w naszym powiecie jako takiego nie ma, żeby tych naszych dzieci w tym kierunku przystosować do życia. Jego zdaniem jest to bardzo poważny problem. Jeśli jest jakiś pomysł, wewnętrzny naszej gminy łącznie z przejęciem tego internatu, różne propozycje zagospodarowania tego, gdyby gmina w porozumieniu z samorządem powiatowym nabyła. Problem zostałby rozwiązany i nie było by tych waśni gdzie się powołuje ten topór. Jego zdaniem może Krajenka jest pod tym toporem, czy zarząd powiatu jest pod toporem dla tego ten topór powinien łączyć te samorządy a nie dzielić. Powiedział, że drugą kadencje ta waśń się ciągnie i wiecznie są jakieś nieporozumienia a to nie świadczy dobrze o samorządzie powiatowym i naszym. Zaapelował, bo jego zdaniem jest to poważny problem i w imieniu radnych zaproponował zarządowi powiatowemu, który nie ma innego pomysłu, aby z tego skorzystał.

 

Piotr Gniot przyznał, że wie, że Ustka nie ma takiego problemu, bo to jest problem bardzo dużego internatu. Jego zdaniem to jest internat największym w powiecie. Ustka jest miejscowością uzdrowiskowa, bo taki statut jeszcze ma. Jest tam możliwość leczenia uzdrowiskowego nie mówiąc już o bliskości kontaktu z morzem. Nie mieli tego problemu, bo mogli to sprzedać za potężne pieniądze, jednak decyzja zapadła. Gdyby były takie możliwości w Krajence pewnie nie byłoby tego problemu. Ustka mogła skorzystać

 

Radny Piotr Jończyk poinformował, że przedmówca go ubiegł. Chodziło mu o to, że bardzo kluczowo trzymamy się tego MOS-u a szkoda, że nie zostawiliśmy sobie jakiejś małej furtki. Zaapelował do Rady Powiatu by zostawić jakąś małą furtkę na wybór, żeby mogli poszukać alternatywy i nie trzymali się kluczowo tego, co wywołuje tyle emocji. Jako dobry gospodarz wcale się nie dziwi, każdy dba o to, czym dysponuje, by było jak najlepiej wykorzystane.

 

Przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Gniot poinformował, że będzie na sesji Rady Powiatu.

 

Ad.3

Przewodniczący Rady Miejskiej poprosił o zabranie głosu pana sekretarza, który przedstawił projekt uchwały w sprawie zmiany uchwały nr IX/52/07 Rady Miejskiej w Krajence z dnia 29 czerwca 2007 roku w sprawie wyrażenia woli utrzymania Lokalnej Grupy Działania LEADER z udziałem gminy i miasta Krajenka.

Do projektu proponowanej uchwały nie wniesiono uwag.

 

 

Rada Miejska w Krajence w obecności 14 radnych jednogłośnie podjęła uchwałę Nr X/59/07 w sprawie zmiany uchwały nr IX/52/07 Rady Miejskiej w Krajence z dnia 29 czerwca 2007 roku w sprawie wyrażenia woli utrzymania Lokalnej Grupy Działania LEADER z udziałem gminy i miasta Krajenka, która stanowi załącznik do nin. Protokołu.

 

Ad. 4

Wobec zrealizowania zaplanowanego porządku obrad Przewodniczący Rady o godz. 18:15 zamknął X sesję Rady Miejskiej w Krajence.

 

Protokółowała:                                                             Przewodniczył:

 

Karolina Łoboda                                                            Piotr Gniot

Młodszy referent                                                           Przewodniczący Rady

 

 

Metadane

Źródło informacji:Rada Miejska w Krajence
Data utworzenia:(brak danych)
Wprowadził do systemu:Renata Urbanek
Data wprowadzenia:(brak danych)
Opublikował:Renata Urbanek
Data publikacji:2007-11-13 12:55:42
Ostatnia zmiana:2007-11-13 12:41:59
Ilość wyświetleń:3539

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Zamknij